Kraina to pełna dziwów i uroków o jakich mieszkańcy równin nie mają pojęcia. Tatry czarują ludzi, bo kto je zdala siniejące na tle nieba zobaczył, uczuwa w sobie ku nim nieokreślony pociąg, a gdy raz już do nich zajrzał, staje się ich zwykle stałym wielbicielem…
Tak pisał Walery Eliasz w swoim „Ilustrowanym przewodniku do Tatr, Pienin i Szczawnic” i chociaż to był XIX wiek (1886 r.) słowa te do dziś pozostały aktualne.
Siwa Polana – Polana Chochołowska – Siwa Polana
Czas przejścia: ok. 4 godz.; łatwa trasa spacerowa, dostępna bez względu na pogodę.
Mimo że Chochołowska jest najdalej na zachód położoną doliną polskich Tatr, dotarcie do niej z Zakopanego nie sprawia większych problemów.
W sezonie, podobnie jak do większości popularnych miejsc, regularnie kursują mikrobusy, które 10-kilometrowy odcinek od dworca autobusowego do parkingu na Siwej Polanie u wylotu doliny pokonują w kilkanaście minut.
Do parkingu można również dojechać samochodem, kierując się ulicą Kościeliską w stronę Chochołowa. Droga u podnóża Tatr mija niewielkie osiedla i dochodzi do osady Kiry u wylotu Doliny Kościeliskiej. Po kolejnych 2 km po lewej pojawia się polana Biały Potok.
Odległość od skrzyżowania (przy nim przystanek końcowy mikrobusów i autobusów w kierunku Witowa i Chochołowa) do dużego parkingu po lewej stronie wynosi kilometr – dalej droga jest zamknięta dla ruchu kołowego.

W Tatrach można spotkać niedźwiedzie
fot. Bożena Wajda
Spacer rozpoczyna się od przekroczenia bramy wejściowej (ok. 910 m n.p.m.), co – jak niemal wszędzie w Tatrach Polskich – wiąże się z uiszczeniem stosownej opłaty. W odróżnieniu jednak od innych miejsc, bilety sprzedaje nie Tatrzański Park Narodowy, ale administrująca doliną Wspólnota.
Przez długie lata mieszkańcy Chochołowa prowadzili w dolinie intensywny wypas owiec. Pozostałością gospodarki pasterskiej jest całe osiedle zabytkowych szałasów na Polanie Chochołowskiej. Latem jest tutaj prowadzony kulturowy wypas owiec, więc chętni mogą kupić bundz lub oscypek.
Wspólnota Ośmiu Uprawnionych Wsi z siedzibą w Witowie
W ostatnich latach stosunki miedzy Wspólnotą a dyrekcją parku były bardzo napięte, co prowadziło do wielu konfliktów, a w pewnym momencie nawet do złożenia przez górali wniosku do Rady Ministrów o całkowite wyłączenie tych obszarów z rezerwatu.
Konflikty miały również wpływ na turystykę: władze parku nie honorowały biletów sprzedawanych przez Wspólnotę, co teoretycznie powodowało konieczność powtórnego zakupu biletu (np. przy przejściu z Chochołowskiej do Kościeliskiej), chociaż z racji braku możliwości uiszczenia opłaty za wstęp poza wylotami dolin rzeczywista konieczność zachodziła jedynie w sytuacji ewentualnej (bardzo rzadkiej) kontroli przez uprawnionego pracownika parku.
Z kolei Wspólnota nie honorowała biletów tygodniowych czy sezonowych wystawionych przez TPN. Można mieć jedynie nadzieję, że sytuacja zostanie uregulowana z korzyścią zarówno dla turystów, jak i tatrzańskiej przyrody.
Przy wejściu do doliny oprócz budki biletera jest również niewielki bufet (większa gospoda mieści się w domu poniżej parkingu) oraz postój dorożek dowożących do samego schroniska.

Kozica jest symbolem Tatrzańskiego Parku Narodowego
fot. Bożena Wajda
Za szlabanem po prawej stronie rozpoczyna się trasa kolejki turystycznej „Rakoń”. Ekologicznym, ale jednocześnie bardziej męczącym sposobem pokonania tej odległości jest jazda rowerem (na miejscu działa wypożyczalnia). Istnieje możliwość opłacenia trasy do jednego z dwóch punktów, gdzie można zostawić jednoślady.
Pierwszy z nich jest zlokalizowany kilkaset metrów za polaną Huciska (dojazd prawie cały czas asfaltową drogą), a drugi, do którego wiedzie mniej wygodna żwirowa droga, ok. 1,5 km dalej, przy Wyżniej Bramie Chochołowskiej.
Dojazd do samego schroniska wymaga wypożyczenia roweru na dłuższy czas, a ponadto z racji wyboistej i stromej drogi jest zalecany raczej dla osób obytych z górskimi trasami rowerowymi.

Świstak raczej unika wody
fot. Bożena Wajda
Korzystając z jednośladu, nie wolno zapominać o innych użytkownikach szlaków, dlatego przy zjazdach lepiej nie rozwijać nadmiernej prędkości. Należy także wziąć pod uwagę ruch kołowy (dość duży jak na teoretycznie zamknięty odcinek drogi) – często jeżdżą tędy uprawnione samochody, dorożki czy wreszcie wspomniana kolejka, która kilka lat temu potrąciła rowerzystę.
Siwa Polana
Na początku XIX w. górale z podtatrzańskich wiosek kupili te tereny od Austrii, która po rozbiorach przejęła majątki królewskie dawnej Rzeczypospolitej. Ponieważ w tamtych czasach chłopi nie mogli być oficjalnie właścicielami gruntów, zostały one nabyte przez pośrednika, księdza Józefa Szczurkowskiego, który okazał się jednak oszustem i faktycznie przejął je na własność.
Dopiero po trwających prawie 50 lat procesach sądowych górale i ich spadkobiercy odzyskali ziemie, którymi zarządzali aż do powstania w 1954 r. Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Jednak nawet po utworzeniu parku władze (prawdopodobnie z przyczyn propagandowych) nie odebrały formalnie prawa własności Wspólnocie zrzeszającej górali-właścicieli, co spowodowało, że w 1983 r. udało im się wywalczyć wyłączenie tych terenów (ponad 22 tys. ha) spod administracji TPN-u.

Bez komentarza…
fot. Bożena Wajda
Po przekroczeniu bramy wchodzi się na Siwą Polanę – dużą łąkę u wylotu właściwej Doliny Chochołowskiej, popularne miejsce piknikowe, gdzie można przez chwilę oddać się kontemplacji przyrody.
Ponieważ rozciąga się ona poza obszarem parku, jest użytkowana gospodarczo, o czym świadczą nie tylko pasterskie szałasy, ale także zabudowania mieszkalne, a w sezonie – niewielkie prywatne pole namiotowe.
Ostatnio pośrodku polany wybudowano dom, w którym prawdopodobnie zostanie urządzona kolejna restauracja. Plany właścicieli tych terenów sięgają zresztą dalej – przy wejściu na polanę stoją tablice informujące o zamiarze zbudowania w okolicy dużego ośrodka sportów zimowych.
Podczas pierwszej wizyty Jana Pawła II w Tatrach w 1983 r. na Siwej Polanie lądował papieski śmigłowiec. Na pamiątkę tej wizyty odnowiono usytuowaną w drugiej części polany kapliczkę z krzyżem odlanym z żelaza z tatrzańskich rud na początku XIX w. (po prawej stronie).
Za polaną droga wchodzi do lasu i zarazem na obszar Tatrzańskiego Parku Narodowego (Wspólnota Ośmiu Wsi jest formalnie właścicielem tych terenów, ale zarząd TPN sprawuje nadzór nad jej gospodarką).
Z lewej strony dochodzi zielono znakowany szlak z Kir, będący końcowym odcinkiem Drogi pod Reglami – wygodnej ścieżki łączącej wyloty dolin polskich Tatr Zachodnich.
Tutaj zaczyna się właściwa Dolina Chochołowska, co ma odzwierciedlenie w nazwie potoku płynącego z prawej strony – niżej występuje jako Siwa Woda, a od tego miejsca aż do źródeł jest zwany Chochołowskim Potokiem.

Panorama Tatr
fot. Agata Kuźnicka
Za mostkiem na niewielkim strumyczku wpadającym do wspomnianego potoku w lewo biegnie ścieżka, którą po kilku minutach dochodzi się do symbolicznej mogiły z krzyżem, postawionej w miejscu, gdzie w grudniu 1939 r. gestapo rozstrzelało dziewięciu Polaków.
Główna droga pokonuje po chwili kolejny mostek nad jednym z dopływów płynącego cały czas po prawej stronie Chochołowskiego Potoku. Ponad nim pojawiają się między drzewami kilkudziesięciometrowe urwiska Siwiańskich Turni, do których szczytu dochodzi z zachodu granica państwowa, ciągnąca się dalej grzbietem na południe, mniej więcej równolegle do drogi i dna doliny.
Grzbietem biegnie europejski dział wodny, czyli linia oddzielająca zlewiska Morza Czarnego i Bałtyckiego. Potoki spływające na jego zachodnią stronę zasilają rzeki Orawy, a następnie Dunaj; z kolei płynący po jej wschodniej stronie Chochołowski Potok jest dopływem Dunajca i Wisły. Asfaltowa droga, po której jeszcze kilka lat temu mogły jeździć samochody, prowadzi wzdłuż potoku, skręcając wraz z doliną w lewo.
Dla tych, którzy idą na piechotę lub jadą kolejką, droga wydaje się zupełnie płaska, jednak cały czas umiarkowanie pnie się w górę. W miejscu, gdzie potok oddala się od drogi, na niewielkiej polance stoi wiata, pod którą można odpocząć, a w prawo odchodzi droga gospodarcza prowadząca w rejon dolomitowego wąwozu Wielkie Koryciska.
W Tatrach pogoda szybko się zmienia…
fot. Agata Kuźnicka
Opadające do niego zbocza są porośnięte skupiskami sosny reliktowej, będącymi największymi i jedynymi naturalnymi stanowiskami tych drzew w Tatrach Polskich. D
roga wiedzie dalej dość monotonnie pośród wysokiego lasu, dnem dosyć wąskiej w tym miejscu doliny, a ponieważ do jej dolnych partii nie dotarło zlodowacenie, została na tym odcinku ukształtowana przez działanie wody i w efekcie jej przekrój przypomina literę V.
Potok znowu zbliża się do drogi, która mija z prawej strony niewielką Polanę Krytą, by po chwili, w miejscu wyraźnego rozszerzenia doliny wyjść na znacznie większą polanę Huciska (982 m n.p.m.; z Siwej Polany ok. 1 godz.).
Kolejka „Rakoń” to przeniesiony z wesołego miasteczka ciągnik z dwoma wagonikami, niezbyt udani stylizowany na pociąg. Kursuje do odległej o niecałe 4 km polany Huciska. Z
racji kontrastującego z otoczeniem wyglądu oraz hałaśliwego napędu i duszących spalin pojazd raczej nie budzi sympatii, choć trzeba uczciwie przyznać, że dzięki niemu można nieco skrócić monotonne podejście asfaltową drogą prowadzącą dolnymi partiami doliny.
Wąwozy krasowe zwane Wielkimi i Małymi Koryciskami to boczne dolinki odgałęziające się na zachód od głównej osi Doliny Chochołowskiej i podchodzące pod grzbiet graniczny na północ od reglowego szczytu Furkaskiej. Są one najbardziej na północ wysuniętymi dolinkami reglowymi w otoczeniu Doliny Chochołowskiej.
Od polany Molkówka wąwóz Małe Koryciska jest oddzielony skalistą granią Siwiańskich Turni. Z kolei Kryciskie Turnie oddzielają go od Wielkich Korycisk. Na 30-metrowym progu skalnym w górnej części Wielkich Korycisk spływający dnem doliny potok tworzy malownicz wodospad. Ze względu na ochronę szczególnie cennej roślinności porastającej wapienne skały, cały ten teren jest niedostępny dla turystów.
Huciska
Nazwa polany pochodzi prawdopodobnie od istniejącej tu już w XVII w. huty, przerabiającej wydobywaną w pobliskich kopalniach rudę żelaza. Na jej dzisiejszy wygląd największy wpływ wywarło jednak nie górnictwo czy hutnictwo, ale niezbyt odległe lata, kiedy był tutaj duży parking, przeniesiony w 1997 r. na Siwą Polanę.
Kilka minut później…
fot. Agata Kuźnicka
Na polanie poza dawną budką parkingowego oraz licznymi ławkami (dobre miejsce na wypoczynek) jest także końcowy przystanek kolejki „Rakoń”. Kilka metrów dalej stoi (na szczęście nieczynna) budka biletera, gdzie przez pewien czas w wyniku sporu pomiędzy władzami parku a Wspólnotą pobierano drugi raz opłatę za wejście na teren doliny.
Żwirowy trakt przechodzi następnie obok żelaznego krzyża upamiętniającego śmierć wójta z Witowa, Andrzeja Siutego, który poległ w 1809 r. w potyczce z bandą zbójników. Powyżej krzyża, pośród wysokich świerków można dostrzec resztki fundamentów działającego tu niegdyś prywatnego schroniska, które zostało spalone przez Niemców w 1945 r.
Droga zbliża się do skalistego zwężenia zwanego Niżnią Bramą Chochołowską. Niedaleko od tego miejsca, tuż przed mostkiem skręca w lewo wyraźna ścieżka, którą można dojść do ogrodzonego drewnianymi barierkami Wywierzyska Chochołowskiego – dużego źródła, z którego w dwóch kierunkach wypływa woda zasilająca Chochołowski Potok.
Stawek o głębokości ponad 1,5 m to jedno z większych wywierzysk w polskich Tatrach (jego wydajność może sięgać nawet 600 litrów wody na sekundę). Przekroczywszy mostek, główna droga dochodzi do niewielkiej Polany pod Jaworki, gdzie po prawej stronie stoją dwa zniszczone szałasy. Za kolejnym mostkiem jest punkt wypożyczalni rowerów oraz stół z ławami.

Warto zobaczyć Giewont z innej strony…
fot. Agata Kuźnicka
Droga biegnie dalej prosto pośród wysokiego lasu. Po chwili z lewej strony ukazuje się drogowskaz informujący o skrzyżowaniu z czarno znakowaną Ścieżką nad Reglami, którą można dojść do Doliny Kościeliskiej i dalej w kierunku Zakopanego.
Dolina trochę się rozszerza, a prowadząca blisko potoku droga dochodzi w końcu do kolejnego zwężenia – Wyżniej Bramy Chochołowskiej. Z prawej strony za potokiem tworzą ją ponadstumetrowe urwiska turni o nazwach Olejarnia oraz Zawiesista, stanowiących zakończenie grzbietu Bobrowca.
W ich ścianach są wyloty kilku większych jaskiń, m.in. Szczeliny Chochołowskiej – najdłuższej jaskini w dolinie, o łącznej długości korytarzy ponad 2 km. Skały po lewej nie wyglądają aż tak imponująco, ale za to dochodzą do samej drogi, którą po drugiej stronie odgradzają od potoku drewniane barierki.
Po minięciu zwężenia po prawej pojawia się leśniczówka TPN-u, oddzielona od drogi drewnianym mostkiem i barierkami. Budynek, wzniesiony niedługo przed II wojną światową przez Karolinę i Jana Blaszyńskich, pełnił rolę prywatnego schroniska.
Odbudowany po wojnie przez właścicieli, został w 1974 r. przejęty przez władze parku. Wojenne zniszczenia były efektem walk Niemców ze stacjonującymi w dolinie (głównie pod koniec okupacji) ugrupowaniami partyzanckimi. Również po wojnie walczyli tu żołnierze ze zgrupowania Józefa Kurasia „Ognia”.
Za zabudowaniami, koło tablic informacyjnych TPN-u oraz stołu z ławami jest zlokalizowany drugi punkt wypożyczalni rowerów. W skałach powyżej potoku można dostrzec wyraźne otwory Jaskini Rybiej – wpadająca do niej woda wypływa w mijanym wcześniej Wywierzysku Chochołowskim, co w niektórych okresach powoduje wysychanie potoku na tym odcinku.
Po pokonaniu niewielkiego wzniesienia, z lewej strony ukazuje się drogowskaz informujący o dalszym przebiegu szlaków – czarny skręca do Doliny Starorobociańskiej, żółty wiedzie do Doliny Kościeliskiej (przez Iwaniacką Przełęcz).
Zaraz za skrzyżowaniem po lewej rozciąga się niewielka polanka z zadaszoną wiatą. Często parkują tu samochody robotników leśnych. Od tego miejsca droga jest wybrukowana kamieniami i umocniona niskimi betonowymi murkami (prace nad jej modernizacją i poszerzeniem wzbudziły kiedyś wiele protestów ekologów i turystów).
Po przejściu przez mostek na Starorobociańskim Potoku – największym z dopływów niezwykle malowniczego na tym odcinku Chochołowskiego Potoku – rozpoczyna się dość strome podejście łagodnymi serpentynami pośród wysokiego lasu.
Po kilkuset metrach droga dochodzi do szczytu wzniesienia, po czym łagodnie opada w kierunku polany Trzydniówka, na której początku po lewej stoi drogowskaz do czerwonego szlaku na Trzydniowiański Wierch (schodzi nim trasa 1T).
Mniej więcej prosto prowadzi wykorzystywany gospodarczo leśny dukt do Doliny Trzydniowiańskiej, z kolei główna droga skręca lekko w prawo, schodząc w kierunku dużego betonowego mostu, przez który ostatni raz przekracza się Chochołowski Potok. Ponad lasem pojawia się wyrastający nad nieodległą Polaną Chochołowską wierzchołek Grzesia (1653 m n.p.m.).
tekst: Tomasz Nędzyński i Barbara Zygmańska ( „Tatry” – Wyd. Pascal)
zdjęcia: Bożena Wajda i Agata Kuźnicka
![]() |
| www.pascal.pl |







