Dwa nieduże domki stojące na stromym zboczu, wyglądają bardzo zwyczajnie. Dopiero kiedy przyjrzeć się lepiej, widać, że ten bliższy nakryty jest dachem wykonanym z czarnego szkła, zaś dalszy wygląda jak… kosmiczny statek.
Ekologia w Słonecznikowym Domu
Turystyka ekologiczna zdaje się być w Polsce nadal w powijakach. Na tym tle Stryszów jawi się jako chlubny wyjątek. Wizyta w tutejszym Centrum Energii Odnawialnych staje się stałym punktem wycieczek z całej Polski, odwiedzających pobliskie Sanktuarium Pasyjno – Maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej.
Stryszowianie mający zwyczaj powiadać o sobie: „Ani my Lachy, ani my górale”, badawczo przyglądali się miejscu na pagórku, kiedy przed laty osiedlała się tu Jadwiga Łopata, wówczas szefowa ECEAT – Poland, czyli polskich struktur Europejskiej Organizacji Rolnictwa Ekologicznego i Turystyki.
Jedyną atrakcją Stryszowa był wówczas starannie utrzymany dwór szlachecki, będący odziałem Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu, wart zresztą odwiedzin i dzisiaj.
W „Słonecznikowym Domu” pani Jadwigi, zwanym przez gości z zagranicy „Sunflower Farm”, można dowiedzieć się np. jak zwalczać szkodniki na roślinach bez używania chemikaliów, jak hodować zdrowe warzywa czy produkować domowym sposobem kozie sery.
Powodzeniem cieszą się rozmaite warsztaty, aktywizujące kobiety ze środowisk wiejskich, a prowadzone na zasadzie non profit.
Niejedna z pań nauczyła się w Stryszowie pleść koszyki, tkać kilimy, przyrządzać nietypowe wiktuały lub własnoręcznie wykonywać użyteczne i ładne rzeczy z gliny.
Gliniane wille
Skoro mowa o glinie dodajmy, że przyjeżdżają tutaj chętnie również i ci, którzy chcieliby postawić sobie tani domek letniskowy albo i willę. W Ekocentrum, gdzie promowane jest praktyczne stosowanie energii odnawialnych, postawiono dwa ekodomki z… gliny i słomy.
- To co robimy, budzi ciekawość, więc stale nas ktoś odwiedza – wyjaśnia Jadwiga Łopata. – Niektórzy chcą tylko schronić się przed deszczem, a uczestnicy warsztatów przenocować. Nie mieliśmy pieniędzy, więc postawiliśmy, rękami własnymi i wolontariuszy, pierwszy dom z gliny.
Jak się okazuje, w Polsce istnieją, od lat 50. odpowiednie normy dla takiego budownictwa, więc nie było kłopotów z uzyskaniem zezwolenia. Ściany powstały z gliny i słomy, ubitych w szalunkach metodą
wypraktykowaną przy deptaniu kapusty.
Chałupka jest ciekawa i z tego powodu, że ogrzewana zimą piecem wymurowanym według skandynawskich wzorców.
Trzeba było zebrać aż 3 tony polnych kamieni, ale teraz wystarczy spalić zaledwie 5 kg drewna na dobę żeby ogrzać dom, gdyż korpus pieca znakomicie akumuluje ciepło.
Do ogrzewania wykorzystywana jest też przybudówka, będąca rodzajem szklarni. Przechodzące przez nią słoneczne promienie nagrzewają kamienną podłogę, która później, wieczorem i w nocy, oddaje ciepełko ku uciesze lokatorów.
Drugi dom powstał dzięki adaptacji stodoły na nowe cele: salkę szkoleniowo – konferencyjną na parterze oraz pokoje gościnne na piętrze. „Rezydencja” stworzona została w ten sposób, że wykorzystano drewniany korpus poprzedniego budynku, w który wmurowano, a właściwie „wglinowano”, pustaki wykonane wcześniej z gliny i słomy, po czym wysuszone na słońcu. Również tynki są z gliny mieszanej z wodą.
Wewnątrz wyjątkowo swobodnie się oddycha, zaś wszyscy, którzy mieli okazję spać w glinianych wnętrzach, twierdzą, iż sen ma się w nich znakomity. Słomę można dostać od rolników za darmo, zaś glinę, o ile odpowiednia nie występuje na placu budowy, kupimy za parę groszy.
Jeśli ktoś zdecyduje się na rezygnację z drewnianego szkieletu, zaoszczędzi także na drewnie. Najważniejsze jednak jest to, że dom z gliny można wykonać przy pomocy przyjaciół, bez wydawania fortuny na robociznę. W Polsce ostatnimi laty powstało kilkadziesiąt eleganckich willi i nikt by się nie domyślił, że są „lepiankami”.
W drugim z opisywanych domków dach tworzą panele słoneczne, dostarczające darmowej energii elektrycznej, m.in. do ogrzewania wody. Obiekt ma tzw. suche toalety, wzorowane na przedwojennych sławojkach w nowoczesnym wydaniu, oraz pomysłowe świetliki, zastępujące drogie okna dachowe, a
dostarczające naturalne światło w mroczniejsze kąty.
Będąc w Centrum Energii Odnawialnych warto obejrzeć też oryginalną, przydomową oczyszczalnię ścieków, a także nietypową szklarnię sferyczną, zbliżoną kształtem do kryształu, w której wczesne rośliny udają się wyjątkowo dobrze.
Jadwiga Łopata współprzewodniczy obecnie ICPPC, czyli Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi.
Jej działania na rzecz propagowania zdrowego życia, docenione zostały w 2002 r. Ekologicznym Noblem, jak nazywana jest amerykańska Nagroda Goldmana, przyznawana za ochronę środowiska. Ta fura pieniędzy, bo 125 tys. dolarów, przeznaczona została na wsparcie polskiej ekoturystyki.
Stryszowskie Ekocentrum odwiedza corocznie około 5 tys. osób. Był wśród nich także brytyjski książę Karol, nawiasem mówiąc – ekologiczny rolnik.
tekst: Adam Molenda
zdjęcia: archiwum Centrum Energii Odnawialnych w Stryszowie






