Turystyczna Strona Roku 2006 w konkursie WebStarFestival
RSS
Tło
Tło
Tło
Tło
Noclegi w Polsce
Tło
Apartamenty Kraków
Apartamenty nad Morzem
Apartamenty Zakopane
Hotele Dublin
Hotele Kraków
Hotele Poznań
Hotele Szczecin
Hotele Wrocław
Kwatery Zakopane
Pensjonaty Mazury
Hotele na Świecie
Tło
Hotele Amsterdam
Hotele Barcelona
Hotele Berlin
Hotele Bruksela
Hotele Londyn
Hotele Paryż
Hotele Praga
Hotele Rzym
Hotele Wiedeń
+ Więcej Hoteli
Przewodnik
Tło
Miasta i miasteczka
Miejsca magiczne
Mistycznie
Architektonicznie
Na weekend
Pałace i dwory
We dwoje
Wodne szlaki
Z dzieckiem
Zamki i zamczyska
Polska mało znana
Tło
Koniec Świata
Nowe szlaki
Pogranicza
Pomniki przyrody
Wakacje z duchami
Aktywnie
Tło
Imprezy
Góry
Pod żaglami
Polecane strony
Tło
Apartamenty w Polsce
Villa Palladium
Hotel Dorrian Poznań
Tanie bilety lotnicze
Hotel Dal ** Gdańsk
Hotel Alpejski****
Różany Dwór
Bilety na koncerty
RePublika Talentów
Mniej tradycyjna Wielkanoc

Czasem nie mamy ochoty spędzać Świąt Wielkanocnych w tradycyjny sposób. To taki czas, kiedy powinniśmy wyciszyć się, a pośród porządków, gotowania i przemieszczania się od stołu do telewizora raczej nie ma ku temu okazji.

Chęć, żeby świętować inaczej, pierwszy raz przeszła w czyn trzy lata temu.

Pomysł na aktywne Święta
Przed Wielkanocą pomyślałam, że nie mam ochoty na to całe zamieszanie. Bo niby dlaczego mam robić generalne sprzątanie akurat teraz, kiedy wszyscy wokół mnie myją okna.

Na korytarzu czuć zapachy smakowitych dań, ale sąsiadki nie wyglądają na wypoczęte i szczęśliwe z powodu siedzenia godzinami w kuchni.

Poza tym wizja jedzenia, jedzenia i jedzenia oraz spaceru z rozsądku pomiędzy jednym, a drugim hitem filmowym to nie jest to, co mnie aktualnie kręci.

A niestety coraz częściej jest tak, że święta właśnie do tego się sprowadzają. W tych całych przygotowaniach ginie idea spokojnych, radosnych i rodzinnych świąt – te słowa pozostają sloganami pisanymi na kartach, czy w mailach z życzeniami.

Szybka decyzja – jedziemy w góry – odpocząć i naprawdę cieszyć się świętami, no i nie tyć! Moja druga połowa podchwyciła pomysł z radością.

Przekonanie rodziny, że równie miło możemy spędzić wspólnie czas w każdy inny weekend, nie było trudne. Myślę, że w głębi duszy wiele osób utożsamiało się z moim pomysłem.

Budzimy się rano w dniu planowanego wyjazdu, a tam ulewa, szare niebo, burza i wiatr. Pięknie… Pomyślałam, że to może sugestia, żebyśmy jednak zostali w domu. Ale na przekór wszystkiemu wyruszyliśmy.

Wielkanoc na szlaku
Po kilku godzinach byliśmy już w Gorcach. Samochód zostaje na dole, my już po ciemku, ale z zapałem wędrujemy do Bacówki na Maciejowej. Jesteśmy jedynymi gośćmi.

Gospodarze zapraszają nas na świąteczne śniadanie. To niesamowite, o ile lepiej wielkanocne jaja smakują przy kominku, w bacówce z widokiem na góry, przy stole z ludźmi w zasadzie obcymi, ale jednak bardzo bliskimi.

Potem wyjście w góry – kwiecień, a wszędzie mnóstwo śniegu. Niebo błękitne, świeci słońce, nie ma śladu po wczorajszej paskudnej pogodzie. Na szlaku spotykamy tylko jedną czteroosobową grupę turystów.

Czujemy prawdziwą radość. Jesteśmy w pięknym miejscu, pogoda świetna, czas płynie leniwie, ale aktywnie. Wieczorem zjadamy mazurka przyniesionego z dołu i na tym obżarstwo świąteczne kończy się.

W poniedziałek schodzimy z bacówki okrężną drogą, przyglądamy się Gorcom i postanawiamy zahaczyć jeszcze o Tatry. Okazało się, że to nie najlepszy pomysł dla ludzi szukających spokoju.

W jednym ze znajomych schronisk tłumy gości zmieniających miejsce pobytu z tarasu widokowego, na którym można wystawić twarz do słońca, do stołu uginającego się od jaj, sałatek, ciast.

Oni też uciekli od świąt w domu, jednak tradycja leniuchowania i obżarstwa także tutaj nie odpuszcza. Przekonaliśmy się, że puste gorczańskie szlaki i przyjazna, cicha bacówka to był dobry wybór!

Wracając jeszcze chwilę spędzamy w Krakowie – zawsze kiedy jest okazja przyjeżdżamy tu, żeby poczuć klimat miasta. Udało nam się nie zostać oblanymi, choć to Lany Poniedziałek.

Pomimo obaw, że będziemy zmęczeni podróżą, wracamy do pracy dużo bardziej wypoczęci i szczęśliwi, niż piewcy domowych tradycji wielkanocnych.

Spacery zamiast obżarstwa
A ponieważ wszystko co miłe i dające szczęście warto powtarzać, dlatego już w grudniu zapowiadamy, że dla równowagi Boże Narodzenie spędzimy rodzinnie, ale na Wielkanoc znów uciekniemy gdzieś w góry.
I tak też robimy.

Tym razem Zawoja. Pensjonat prowadzony przez znajomych, dzień później dojeżdżają następni znajomi. Wspólne śpiewy, rozmowy, babka i mazurek przywiezione z domu.

Spacery po górach – tym razem najpierw w błocie, a od pewnej wysokości w śniegu. W okolicznej karczmie koncert muzyki góralskiej, a poza tym znów spokój, równowaga i szczęście, że tworzymy swój mały świąteczny świat.

W tym roku nie mogliśmy wyjechać. Jednak przed samymi świętami plecak sugestywnie spadł z półki, jakby mówił: pakujemy się i wyjeżdżamy. Targając siaty z zakupami, pomyślałam, że wolałabym nieść równie ciężki plecak, ale w górach.

Te święta będą domowe. Nie planujemy, co będzie za rok, ale jeśli tylko sytuacja będzie sprzyjająca, na pewno wrócimy do naszej małej tradycji świętowania Wielkanocy w górach. Tam gdzie święta się przeżywa, a nie przejada i tych kilka dni daje radość, zamiast zmęczenia.

tekst i zdjęcia: Katarzyna Pawkowska

Polska Izba Turystyki Jesteśmy członkiem
Polskiej Izby Turystyki
wyszukiwarka firm
REKLAMA
O nas Reklama Praca Polityka prywatności Nasi partnerzy Redakcja Kontakt
Zawartość TravelPolska © 2007-2010  All rights reserved.