Kudowa Zdrój to miejsce warte odwiedzenia o każdej porze roku. Chyba jednak ciągle niedoceniane przez turystów, bo tłok tam niewielki.
Z drugiej strony daje to możliwość odpoczynku w spokoju, bez stania w długich kolejkach do najważniejszych atrakcji i przeciskania się do pijalni wód mineralnych.
Lecznicze wody w pięknej pijalni
Kudowa Zdrój to miasteczko (około 11 tys. mieszkańców) u podnóża Gór Stołowych. Korzystając z usług PKS bez trudu można tu dojechać z większych miejscowości, jak Wałbrzych czy Wrocław (jest też połączenie z Warszawy, Katowic i Łodzi).
Dworzec PKS ulokowany jest w samym centrum, dlatego od razu powitają nas zadbane uliczki z urokliwymi kamieniczkami i zacisznymi kawiarenkami.
Nie ma problemu ze znalezieniem noclegu. Na każdym skrzyżowaniu drogowskazy pokażą nam drogę do pensjonatów i kwater prywatnych o zróżnicowanych cenach.
Wiele pensjonatów jest gruntownie wyremontowanych, z dobrym zapleczem kulinarnym. Bliskość granicy powoduje, że licznie goszczą w nich nasi zachodni sąsiedzi.
Zwiedzanie rozpocząłem od obowiązkowego punktu wszystkich miejscowości uzdrowiskowych – pijalni wód mineralnych, wybudowanej w 1931 r. i połączonej z salą koncertową.
Kudowa słynie z trzech wód leczniczych: „Śniadecki”, „Moniuszko” i „Marchlewski”. To właśnie tutaj na leczeniu przebywali Winston Churchill, Bruno Schulz czy austriacki malarz A. von Molnar, po którym w pijalni pozostały trzy obrazy przedstawiające historię miasta.
Otoczenie pijalni – Park Zdrojowy to kolejna atrakcja. Założony został w XVIII w. i dziś może poszczycić się kompleksem cennej roślinności, także egzotycznej.
Spacerując w tym miejscu latem, wsłuchując się w szmer fontanny otoczonej niezwykłymi kompozycjami kwiatowymi można poczuć się jak w śródziemnomorskim kurorcie.

Centrum Kudowy
Rekreacja w wodzie i piesze wędrówki
Po degustacji wód mineralnych wybrałem się do pobliskiego Wodnego Świata – nowoczesnego obiektu posiadającego basen pływacki (25 m), zjeżdżalnię wodną (92 m), basen rekreacyjny, brodzik dla dzieci i wiele innych atrakcji.
Chcąc skorzystać ze wszystkich, trzeba spędzić tu przynajmniej pół dnia, ale dobrze wstąpić chociaż na godzinę.
Prosto z basenu zdecydowałem się na wyprawę na Górę Parkową (477 m n.p.m.), na szczycie której stoi wieża przekaźnika telewizyjnego. Wiele tu ścieżek spacerowych i punktów, z których można podziwiać panoramę miasta.
Ogromne wrażenie na każdym turyście zrobi z pewnością Kaplica Czaszek w Czermnej, wybudowana w 1776 r. Na ścianach i suficie znajduje się około 3000 czaszek i piszczeli ofiar wojen i epidemii. Z Kudowy Zdrój do kaplicy idzie się blisko 40 minut.
Wartą zobaczenia atrakcją w drodze do kaplicy jest szlak ginących zawodów. Przekraczamy bramę skansenu i już jesteśmy w innym świecie.
Można wejść do wnętrza wiatraka, zobaczyć jak wyrabia się naczynia z gliny (pokaz co pół godziny), kupić świeżo upieczony na popiele chleb i pooglądać piękne robótki ręczne. Każda drewniana chata w tej zagrodzie to inna atrakcja. Z
achwycone będą szczególnie dzieci, które rzadko mają okazję oglądać jak żyli ich pradziadkowie. Z myślą o najmłodszych urządzono „ptasie safari”, w którym strusie jedzą z ręki, a podziwiać można bażanty, kaczki i kurki chińskie.

Muzeum Zabawek. Figurki wykonane z liści kukurydzy
Muzea i szopka
Kolejny dzień zdecydowałem się spędzić bliżej centrum. I też warto było. Przede wszystkim ze względu na muzea. Największe wrażenie wywarło na mnie Muzeum Zabawek.
Są tu przedmioty, które umilały czas dzieciom żyjącym w XX w. Klocki, samochody, całe domki zamieszkane przez lalki, kolejki – to wszystko z różnych regionów. Ekspozycja muzealna przypomina bajki, które się czytało i zabawy, w które bawiło się z rówieśnikami. Wspaniały powrót do dzieciństwa.
Ciekawe i chyba jedyne w Polsce jest Muzeum Żaby. Podziwiać w nim można wszystko, co z żabą związane. Od figurek, przez obrazki, poduszki, kubeczki, długopisy po szkielet żaby. Muzeum cały czas przyjmuje rzeczy, na których widnieje wizerunek żaby lub w inny sposób ją przypomina.
Tuż obok pijalni działa małe Muzeum Minerałów. Nie miałem pojęcia, że istnieje ich aż tyle. I jeszcze jedno muzeum – ginących zawodów (to nie to samo, co szlak).
Tu zapoznamy się z zawodami, które powoli przestają istnieć. Szewc, kaletnik, rymarz a nawet kowal. Przewodnik w interesujący sposób opowie o ich zajęciach, a nawet pokaże jak pracowali dawni rzemieślnicy.
Chyba każdy słyszał o ruchomej szopce w Kudowie-Pstrążnej, wykonanej przez Frantiska Stepana w latach 1896-1924. Składa się ona z ponad 200 figurek poruszanych elektrycznie i przedstawia sceny z życia pasterzy oraz oczywiście narodzenia Chrystusa. W chacie obejrzymy też drewniane organy tego samego artysty z lat 1930-1938.
Kudowa przyciąga turystów atrakcjami i przepięknymi widokami. Zachwyca nastrojem, jaki tam panuje. To idealne miejsce na weekendowy wypad i na tygodniowy urlop, a co ważniejsze, o każdej porze roku.
tekst i zdjęcia: Grzegorz Sokołowski






