Być w Krakowie i nie wybrać się z wizytą na Kazimierz znaczy tyle samo, co zwiedzając Paryż, przegapić wieżę Eiffla. Jakkolwiek jednak sława „Białej Damy” szerokim echem niesie się przez całą Europę, tak Kazimierz pozostaje w cieniu krakowskiego Rynku Głównego.
Lekcja historii
Na temat przyczyny założenia przez Kazimierza Wielkiego osobnego miasta historycy mogą snuć długie dysputy. Najbardziej prawdopodobną wydaje się wersja, w której Kazimierz figuruje jako przedłużenie obronnych fortyfikacji Krakowa.
Przez pierwsze sto lat od powstania Kazimierz nie zaznacza w szczególny sposób swej obecności na kartach historii. Dopiero, gdy zostaje tu przesiedlona zamieszkująca Kraków społeczność żydowska, miejsce nabiera swoistego charakteru.
Przez następne kilka stuleci naród izraelski będzie stanowić zamkniętą enklawę skupioną wokół licznych synagog i zachowującą swą autonomię. Nierzadko stanie się również przyczyną sporów na tle handlowym, gdyż żydowscy kupcy słyną z ekonomicznego sprytu.
Na początku XIX w. Kazimierz zostaje wcielony do reszty miasta, a zburzone mury umożliwiają ekspansję dzielnicy.

Synagoga Stara
Sytuacja zmienia się w czasie drugiej wojny światowej, kiedy nazistowska polityka Hitlera doprowadza do prawie całkowitego unicestwienia społeczności żydowskiej na Kazimierzu. Wpływa to niekorzystnie nie tylko na ekonomie i kulturę, ale także na architekturę tego miejsca.
Śladami żydowskiej kultury
Najważniejszym momentem dla zabytkowego Kazimierza jest rok 1978, kiedy zostaje on wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To, co kryją wąskie uliczki, efektowne place i wspaniałe kamienice, dziś już stanowi rzadkość w Polsce.
Przez wiele stuleci w tej uroczej dzielnicy katolicy żyli zgodnie z wyznawcami judaizmu, chociaż oba te światy dzielił mur, biegnący wzdłuż ulic: Miodowej, Starowiślnej, Św. Wawrzyńca, Wąskiej, Józefa i Nowej.
Wśród żydowskich obiektów religijnych należy wyróżnić synagogę Izaaka oraz Synagogę Starą, która jest jedną z najstarszych zachowanych synagog w Polsce oraz jednym z najcenniejszych zabytków żydowskiej architektury sakralnej w Europie.
Natomiast stojąca przy ulicy Szerokiej synagoga Remuh jest jedyną synagogą w mieście, w której po dziś dzień regularnie odbywają się nabożeństwa. Przy tej synagodze rozciąga się najstarszy cmentarz żydowski w Krakowie i jeden z najstarszych w Europie.

Synagoga Remuh
Obok świątyń żydowskich znajdziemy na Kazimierzu także świątynie katolickie, z których najbardziej efektowne są wspaniale zachowane, potężne kościoły gotyckie: Św. Katarzyny oraz Bożego Ciała oraz kościół Paulinów na Skałce, gdzie mieści się sanktuarium Św. Stanisława, patrona Polski.
Także stanowiący kiedyś centrum Kazimierza plac Wolnica oraz znajdujący się na nim ratusz (dziś siedziba Muzeum Etnograficznego) to elementy katolickiej strefy dawnego miasta.
Alchemia
Kazimierz w świetle księżyca staje się miejscem magicznym. Z całego Krakowa napływają wtedy setki osób spragnionych nocnych wrażeń. Oblegają ogrodowe stoliki, kłębią się w pomieszczeniach klubów i restauracji gęsto rozsianych przy Placu Nowym i ulicy Szerokiej.
W okresie letnim odbywają się tu liczne festiwale i imprezy. Najbardziej rozsławiony, odbywający się od końca lat 80-tych XX w. Festiwal Kultury Żydowskiej to coroczny przegląd muzyki, filmu, teatru, a także wystaw i warsztatów o tematyce żydowskiej.
Do kazimierskich imprez cyklicznych należy także zaliczyć Święto Zupy, Festiwal Pierogów oraz Święto Ulicy Józefa, kiedy to wszystkie skupione na tej ulicy antykwariaty przenoszą swoje ekspozycje na świeże powietrze.
Warto wspomnieć, że na początku lat 90-tych Kazimierz służył jako plan do filmu „Lista Schindlera” w reżyserii Stevena Spilberga. Fabryka Schindlera stoi do dziś na krakowskim Podgórzu, służąc jako muzeum i miejsce wystaw.
Liczba turystów odwiedzających Kazimierz stale się zwiększa. I choć rodowitych mieszkańców jest niewielu, nietrudno zauważyć, że ich potomkowie rozsiani po całym świecie coraz chętniej zjeżdżają się tutaj, by przypomnieć sobie o kilkuset latach wspaniałej żydowskiej historii.
A co najważniejsze, krakowskie władze dokładają starań, by pamięć o tym miejscu i jego tradycji nie umarła. A my? Nam pozostaje wierzyć, że w niedalekiej przyszłości królewskie miasto Kraków nie będzie kojarzyć się tylko z Wawelem i Rynkiem Głównym.
tekst i zdjęcia: Radek Domański






