Kępa Pucka to największa na Pobrzeżu Kaszubskim morenowa wysoczyzna, osiągająca miejscami ponad 90 m n.p.m. Oprócz prastarego Pucka znajdują się tu liczne dworki i pałace z rozległymi folwarkami należące niegdyś do najzamożniejszych pomorskich rodów. Całości piękna tej ziemi dopełniają cudowne widoki na Zatokę Pucką oraz na pagórkowatą okolicę.
Aby dostać się na Kępę Pucką, należy w Redzie z krajowej drogi nr 6 skręcić na wojewódzką szosę prowadzącą na Hel. Skrzyżowanie to znane jest z tego, że latem stoi się tu w gigantycznym korku utworzonym z aut jadących albo na Półwysep Helski albo stamtąd wracających. Czasami korek sięga aż do granic Gdyni, czyli dobre kilkanaście kilometrów. Na szczęście zimą i wczesną wiosną nie ma takich problemów, więc zwykle swobodnie przejeżdżam przez to newralgiczne miejsce.
Sławutówko
Kilka kilometrów dalej za niewielkim laskiem rozpoczyna się już teren Kępy Puckiej. Pierwszym moim przystankiem jest miejscowość Sławutówko. Już z szosy mogę zobaczyć wyłaniającą się imponującą sylwetkę pięknego pałacu wraz z usytuowanym bliżej drogi młynem. Do majątku wjeżdżam przez rozległy dziedziniec, po obu stronach którego stoją zabudowania folwarczne.
Pałac w Sławutówku
Kompleks powstał w XIX w., wybudowany przez znamienity pomorski ród von Below. Obiekt robi naprawdę niesamowite wrażenie, choć dopiero w połączeniu z folwarkiem można uświadomić sobie jego wielkość i potęgę. Najlepiej obejść pałac dookoła, by w pełni poznać jego walory. Ciekawie prezentuje się od strony niewielkiego lasku, w którym znajdują się groby Gustawa i Henrietty von Below.
Nieco dalej po prawej stronie znajduje się XIX-wieczny młyn wodny. Prawdopodobnie wchodził on w skład majątku. W odróżnieniu od pałacu obiekt nie jest w najlepszej kondycji, co właściwie trochę mnie dziwi. Odrestaurowany mógłby stanowić ozdobę folwarku w Sławutówku. W skład opisywanego kompleksu wchodzi jeszcze jeden budynek, który bardzo harmonijnie pasuje do całości. Jego zadbana elewacja, w identycznym jak pałac kolorze, zdradza, iż prawdopodobnie nie spełniał funkcji gospodarczych. Jego przeznaczenie nie jest jednak znane. Być może mieściły się tu pomieszczenia dla służby.
Obecnie w pałacu, podobnie jak w przypadku wielu tego typu obiektów, mieści się hotel ze stylowymi pokojami oraz ekskluzywna restauracja.
Rzucewo
Rodzina von Below była również przez pewien czas właścicielami majątku w pobliskim Rzucewie. Tam właśnie się udaję. W tym celu zjeżdżam z szosy Reda – Hel w prawo i po dość wyeksploatowanej drodze przez niewielkie Żelistrzewo docieram do celu. Na dziedziniec znajdującego się tu XIX-wiecznego pałacu wjeżdżam przez stylową bramę.
Pałac w Rzucewie
Masywna, ceglana budowla zwieńczona blankami wygląda imponująco. Uroku dodają jej liczne wieże i wieżyczki. Pieczołowicie odrestaurowany pałac mieści obecnie ekskluzywny hotel oraz restaurację i winiarnię „Jan III Sobieski”. W bibliotece obejrzeć można niewielką wystawę poświęconą rodowi von Below.
Zapyta ktoś, czemu właściwie obiekt ten nazwano imieniem słynnego króla? Historia jest dość zawiła, ale niezwykle ciekawa. Otóż pierwotny zamek stanął w tym miejscu już w 1 poł. XVII w. za sprawą Jana Wejhera. Kupił on dobra rzucewskie od rodziny Bolszewskich. Synem Jana był założyciel Wejherowa Jakub, natomiast jego żona wywodziła się z możnego rodu Radziwiłłów, którym po jego śmierci przypadły tutejsze dobra.
Od Radziwiłłów zamek przeszedł pod opiekę Sobieskich. Stało się tak, dlatego że Michał Radziwiłł poślubił Katarzynę Sobieską, która podarowała rezydencję swemu bratu Janowi III Sobieskiemu. Stąd właśnie dzisiejsza nazwa posiadłości. W 1720 r. dobra nabywa Piotr Przebendowski, który z kolei sprzedaje je angielskiemu kupcowi Aleksandrowi Gibsone. Kolejnymi właścicielami byli jego siostrzeńcy z rodu Keyserligków. Następnie w roku 1827 obiekt przechodzi w ręce Gustawa von Below, gdy ten poślubia Emmę Gertrudę Keyserligk. Major von Below był ostatnim właścicielem majątku. To właśnie on w latach 1840-1845 zbudował zamek, który przetrwał do dziś.
Perełka architektury nad bajeczną Zatoką
Podczas ostatniej wojny rzucewski zabytek doznał stosunkowo niewielkich uszkodzeń. Po jej zakończeniu został upaństwowiony i mieściła się w nim szkoła. Dziś przepięknie odnowiony jest prawdziwą perełką architektury Ziemi Puckiej, a może i całego Pomorza.

Zatoka Pucka sprawia wrażenie błękitnego atłasu
Będąc w Rzucenie, koniecznie trzeba zejść schodkami nad sam brzeg Zatoki Puckiej. Zimą jej tafla jest całkowicie zamarznięta, co wygląda wprost bajecznie. Latem natomiast sprawia wrażenie błękitnego, lekko pofałdowanego atłasu, po którym prześlizgnąć się można na widoczny stąd Półwysep Helski. Spacer brzegiem morza dostarcza niezapomnianych wrażeń. Wyjątkowa cisza i spokój sprawiają, że podziwianie wód Zatoki w takich warunkach jest niezwykłą przyjemnością.
„Zamkowa” wieża ciśnień
W drodze powrotnej do domu zbaczam jeszcze do wsi Celbowo. W jej pobliżu znajduje się ogromny folwark wraz z neogotyckim pałacykiem. Mocno zniszczony dwór sprawia ponure wrażenie. Zbudowany w 2 poł. XIX w. przez gdańską rodzinę Rodenackerów obecnie chyli się ku upadkowi. Oprócz pałacyku w majątku znajdziemy liczne zabudowania gospodarcze oraz interesującą wieżę ciśnień przypominającą wyglądem zamkową basztę.
Pałacyk w Celbowie
Raczej nie należy spodziewać się by obiekt ten szybko odzyskał dawny blask. Chociaż prowadzone są tu prowizoryczne prace remontowe, końca ich nie widać. Wielka to szkoda, bo pomimo zaniedbania jest tu niezwykle uroczo. Bardziej niż gdzie indziej czuje się tu senną, wiejską atmosferę.
Zimą i wiosną
Malownicze widoki, rozległe folwarki, pałace oraz dworki to wizytówka Ziemi Puckiej. Teren Kępy obfituje w liczne, atrakcyjne turystycznie miejsca, gdzie latem przybywają rzesze turystów.
Zatoka Pucka w zimie
Najlepiej jednak wybrać się tu zimą, kiedy śnieżny puch pokrywa pagórkowatą okolicę i sprawia, że wszystko nabiera niezwykłych barw. Wiosną z kolei w ciszy obserwować można budzącą się do życia bujną, nadmorską przyrodę.
tekst i zdjęcia: Michał Bieliński






