Jedyne tego typu na polskim Spiszu. Jedyne na północnym Podtatrzu. Jedyne w Polsce. Kacwińskie sypańce.
Ponad dwustuletni młyn wodny, przepiękny kościół oraz siedmiometrowej wysokości wodospad uzupełniają listę atrakcji niewielkiego Kacwina.
Wyglądają całkiem niepozornie. Na pierwszy rzut oka przypominają zwykłe gospodarskie obórki. Owszem, niezwykle malownicze, „klimatyczne” i dość nietypowe, ale jednak obórki.
Dopiero, kiedy przyjrzeć im się bliżej, zrozumieć można ich niepowtarzalność, a nade wszystko unikatowy charakter konstrukcji sypańców. Polega on przede wszystkim na trwałym rozdzieleniu dachu od części gospodarczej budynku.
Najpierw montowano zrębowe ściany spichlerza, które na skutek stopniowego skracania belek ścian szczytowych przechodziły w sklepienia. Powstała w ten sposób niewielka piramidka na sześciokątnej podstawie była następnie nabijana od zewnątrz kołkami i obrzucana grubą warstwą gliny (stąd nazwa sypańce).
Dopiero na tak przygotowany, zamknięty już i de facto gotowy do użytku budynek była nakładana konstrukcja dachu, którą dzięki temu można było w każdej chwili zrzucić np. w czasie pożaru.

Zabytkowy sypaniec
Nie da się ukryć, że budowniczowie tych małych ludowych dzieł sztuki odznaczali się nie lada pomysłowością i konceptem.
Warto je poznać, zwłaszcza, że Kacwin to jedyne miejsce w Polsce, gdzie możemy je podziwiać. Zresztą budowle te są doskonale wkomponowane w otoczenie i wraz z okoliczną starą zabudową tworzą bardzo malowniczą kompozycję krajobrazową.
Omszało i mokro
Będąc w Kacwinie, koniecznie trzeba odwiedzić unikatowy, ponad dwustuletni młyn – tartak wodny. Okazała budowla młyna, usytuowana na wysokim brzegu potoku robi ogromne wrażenie.
Pomimo że bardzo zniszczona, zwłaszcza po powodzi w 1997 r., nadal wygląda niezwykle majestatycznie i dostojnie. Obrośnięte mchami i wodnymi porostami elementy konstrukcyjne skłaniają do refleksji o ludzkim przemijaniu, trudzie i nieustannej walce człowieka z żywiołami natury.

Wodospad pod Mynaszką
Niedaleko młyna znajduje się kolejna atrakcja Kacwina – największy na Podhalu naturalny wodospad. Mierzący 7 m Wodospad pod Mynaszką (inaczej Młynarska Bania lub, jak kto woli, Mynarzko Bania) jest usytuowany w pobliżu kościoła, na wysokości tartaku.
Niestety, żeby do niego dotrzeć, należy liczyć się z poważnymi utrudnieniami. Zbocza doliny, w której płynie potok, są bardzo strome i zarośnięte. Dodatkową przeszkodą są liczne prywatne posesje zagradzające dostęp do wody. Niemniej warto spróbować. I co za satysfakcja, kiedy już cali ubłoceni staniemy twarzą w twarz z tym „geologicznym cudem”.
Dla desperatów
Ciągnąc tematy „ekstremalne”, warto dodać, że największy wodospad w Kacwinie świetnie nadaje się do uprawiania turystyki kajakowej. Przy wysokich stanach wody jest wykorzystywany przez bardzo doświadczonych kajakarzy do spływów.
Jednak ten rodzaj aktywności należy raczej zaliczyć do kategorii sportów ekstremalnych i nie polecam próbowania podobnych wyczynów bez właściwego przygotowania.

Wodospad pod Upłazem od strony zachodniej
Dla osób wyjątkowo głodnych mocnych wrażeń, które, pomimo trudów dotarcia do wodospadu, nadal będą czuły się nie usatysfakcjonowane jego pięknem, polecam jeszcze dwa inne, choć nieco niższe uskoki wodne, również znajdujące się w Kacwinie
Chinka
Oprócz wspomnianych atrakcji, w Kacwinie znajduje się także ciekawy kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych, prawdopodobnie z początku XV w.
W jego wnętrzu zachowało się wiele cennych zabytków, m.in. niezwykle oryginalny feretron Matki Boskiej Bolesnej, zwanej „Chinką” z powodu nietypowych rysów twarzy i postaci przypominającej kobiety Dalekiego Wschodu.
tekst: Szymon Narożniak
zdjęcia: Aneta Ptaszek
więcej na http://www.geoturystyka.pl/?articles,30






