Turystyczna Strona Roku 2006 w konkursie WebStarFestival
RSS
Tło
Tło
Tło
Tło
Newsletter



Noclegi w Polsce
Tło
Apartamenty Kraków
Tło
Apartamenty Zakopane
Tło
Apartamenty nad Morzem
Tło
Hotele Kraków
Tło
Hotele Szczecin
Tło
Hotele Wrocław
Tło
Hotele Poznań
Tło
Hostele Kraków
Tło
Pensjonaty Mazury
Tło
Kwatery Zakopane
Tło
Hotele na Świecie
Tło
Hotele Amsterdam
Tło
Hotele Barcelona
Tło
Hotele Berlin
Tło
Hotele Bruksela
Tło
Hotele Dublin
Tło
Hotele Londyn
Tło
Hotele Madryt
Tło
Hotele Paryż
Tło
Hotele Rzym
Tło
Hotele Praga
Tło
Hotele Wiedeń
Tło
+ Więcej Hoteli
Tło
Przewodnik
Tło
Na weekend
Tło
Miasta i miasteczka
Tło
We dwoje
Tło
Z dzieckiem
Tło
Miejsca magiczne
Tło
Pałace i dwory
Tło
Mistycznie
Tło
Zamki i zamczyska
Tło
Wodne szlaki
Tło
Architektonicznie
Tło
Polska mało znana
Tło
Koniec świata
Tło
Święta, święta
Tło
Nowe szlaki
Tło
Pogranicza
Tło
Wakacje z duchami
Tło
Pomniki przyrody
Tło
Aktywnie
Tło
Góry
Tło
Imprezy
Tło
Pod żaglami
Tło
Polecane strony
Tło
Apartamenty w Polsce
Tło
Starostwo Działdowo
Tło
Hotel Dorrian Poznań
Tło
Gmina Dziwnów
Tło
Tanie bilety lotnicze
Tło
Hotel Dal ** Gdańsk
Tło
Dom Zdrojowy Diament SPA
Tło
Pałac w Leźnie
Tło
Truso - emporium Wikingów
14.01.2009.
Jak odkryłem Truso? Opowiada dr Marek Jagodziński z Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu. Dowiedz się więcej o tym sensacyjnym odkryciu polskiej archeologii.

Jak odkryłem Truso? Opowiada dr Marek Jagodziński z Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu:

- O, to już prawie prehistoria, bo do odkrycia Truso doszło w 1982 roku. Kiedy w 1980 roku, zaraz po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Warszawskim, rozpocząłem pracę w Elblągu, mój mistrz, profesor Jerzy Okulicz-Kozaryn już wtedy zwrócił uwagę na kwestię „legendarnego” Truso, miasta Wikingów położonego gdzieś na wschodnich obrzeżach delty Wisły.

Truso - miasto Wikingów
Truso zajmowało ponad 20 ha wraz z umocnieniami

Jedyne źródło pisane dotyczące Truso – relacja anglosaskiego żeglarza Wulfstana z podróży odbytej w końcu IX wieku między duńskim Hedeby a portem Truso – dokładnie określało jego położenie - nad jeziorem, z którego wypływa rzeka Ilfing i wpada następnie na zachodzie do Zalewu Estyjskiego.

Łatwo więc było zidentyfikować owo jezioro jako obecne Drużno, Ilfing jako rzekę Elbląg, a Zalew Estyjski jako Zalew Wiślany. Kłopot w tym, że od czasów Wulfstana rejon ujścia Wisły znacznie zmienił swój wygląd. Rzeka Ilfing, która spływała ze znacznie większego wówczas jeziora w kierunku zachodnim, obecnie kieruje swe wody ku północy. 

Truso
Odnaleziono tu wiele wyrobów z bursztynu

A samo Truso, założone w VIII wieku i funkcjonujące aż do początku XI w., było bardzo ważnym ośrodkiem portowym i rzemieślniczo-handlowym, porównywalnym z wielkimi skandynawskimi emporiami nadbałtyckimi.

Zbiegały się w tym miejscu lądowe i wodne szlaki handlowe, a dzięki połączeniu jeziora z Bałtykiem swobodnie też docierały do Truso statki morskie, dowożące między innymi żelazo w sztabkach (z południowo-wschodniej Szwecji) dla miejscowych kowali. Okazy ich sztuki można obejrzeć na wystawie.

Truso - bransoletka
Bransoletka z półszlachetnych kamieni

Miałem wtedy rower wyścigowy „Huragan” i często urządzałem sobie wycieczki nad Jezioro Drużno. Pewnego razu, na terenie nisko położonych, po części depresyjnych polderów okalających wschodnie obwałowania jeziora, odkryłem liczne zabytki wczesnośredniowieczne, które rozrzucone były na obszarze około 5 hektarów.

Miałem trochę szczęścia, gdyż obfite opady deszczu wypłukały wierzchnią warstwę i odsłoniły liczne fragmenty naczyń glinianych z IX/X wieku, kości zwierzęce, bryłki bursztynu oraz wyroby bursztynowe – w tym pionek do wikińskiej gry hnefatafl. Wtedy zrozumiałem: TO WŁAŚNIE TU!

Gdzie - tu, na depresji?!
Dowcip polegał na tym, że cały ten teren często był współcześnie penetrowany, także przez poszukiwaczy bursztynu, ale nikt w tym miejscu, na obszarze dość niskiej depresji nie spodziewał się odnaleźć legendarnego Truso. W XIX w. przeprowadzono meliorację wschodnich obrzeży jeziora Drużno i w wyniku odprowadzenia wody gruntowej pokłady torfu osiadły i zmieniły ukształtowanie całego terenu. Wcześniej był to teren co najmniej o 70 cm wyższy, doskonale nadający się do ulokowania tu portu.

Truso - pierścień
Srebrny pierścień

 Po odkryciu został powołany specjalny zespół konsultacyjny do badań Truso, któremu przewodniczył profesor Aleksander Gieysztor. Badania Truso od początku miały interdyscyplinarny charakter. Uczestniczyli w nich obok archeologów także przedstawiciele nauk przyrodniczych, a ostatnio, dzięki współpracy z naukowcami z Uniwersytetu z Freiburga, mogliśmy zastosować najnowocześniejsze techniki poszukiwawcze m.in. z zastosowaniem magnetometru i radaru ziemnego.

Sensacyjne znaleziska
Badania takie przeprowadzono na powierzchni ponad 20 hektarów. I co odkryto? Wiele elementów rozplanowania przestrzennego osady, jak choćby podział na dwie strefy – portowo-handlową i rzemieślniczą z otwartymi paleniskami. Obie strefy oddzielał regularny i szeroki rów, którym płynęła woda.

Truso - ozdoby Wikingów
Ozdobne paciorki zadziwiają misternymi wzorami

Oprócz funkcji melioracyjnej, jego wykopanie związane było z zabezpieczeniem gęsto zabudowanej części portowej od otwartego ognia.  Wnikliwe badania archeologiczne pozwoliły odtworzyć zabudowę portu, rozplanowanie osady, a także wygląd poszczególnych budowli – w tym typowego, wikińskiego długiego domu. I to właśnie pokazuje wystawa „Truso – wikińskie emporium”, która jest prezentowana w Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie.
 
Odnaleziono też liczne, unikatowe zabytki pochodzące z warsztatów bursztyniarskich, złotniczych, kowalskich, szklarskich i rogowniczych. Miało nawet miejsc sensacyjne znalezisko – odnaleziono wyjątkowo duży (bo ponad 10 kg!) depozyt bursztynu w ziemiance obok domu rzemieślnika bursztynnika, a także liczne, piękne wyroby. Wyroby bursztynowe i kowalstwo – z tego przede wszystkim słynęło Truso.

Truso - nity łączące klepki burt
Takimi nitami łączono klepki w burtach słynnych długich łodzi

Kiedy kilka lat temu poproszono mnie o wytypowanie najbardziej charakterystycznych wyrobów z Truso na wystawę millennijną Rady Europy pt. „Europa Środkowa Około Roku 1000”, te właśnie eksponaty z naszych wykopalisk reprezentowały na niej Truso - a tym samym miejscowe ziemie oraz ich tak ciekawą i bogatą tradycję.

Miejscowi kowale, oprócz skandynawskiego surowca, wykorzystywali też pokłady miejscowej rudy darniowej – ich kunsztowne wyroby, które wtedy rozchodziły się po całym basenie Morza Bałtyckiego, są również prezentowane na wystawie w Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie. W sumie pokazujemy tu ponad 250 oryginalnych zabytków, które pochodzą ze zbiorów Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu.      

Znaleziska licznych monet, odważników, fragmentów wag, a także wielu różnych przedmiotów importowanych z innych ośrodków europejskich ilustrują skalę intensywności wymiany handlowej jaka przez co najmniej 200 lat odbywała się w Truso.

„Fenomen pruski”
Trwa teraz naukowa dyskusja na temat tak zwanego „fenomenu pruskiego”. Na terenie Truso, oprócz odważników, o bardzo charakterystycznym kształcie (tak zwanych kubooktaedrycznych), znaleziono też wiele monet srebrnych (oraz ich drobnych fragmentów - czyli tak zwanych „siekańców”).

Wszystkie monety pochodzą sprzed 830 roku, z okresu I fali napływu srebra kufickiego na te ziemie. Także w bezpośrednim i dalszym zapleczu osady Truso, które stanowiły ziemie Prusów i Słowian, nie stwierdzono późniejszych emisji monet arabskich.

A tymczasem Truso – jak wiadomo – istniało i prowadziło intensywny handel do początków XI wieku! Co stanowiło podstawę systemu płatniczego wobec braku dopływu srebra?

Ta zagadka może mieć wytłumaczenie w kronice samego Ibrahima ibn Jakuba. Opisując państwo Mieszka I, wspomina on o silnej drużynie książęcej, utrzymywanej dzięki podatkom, „które stanowią ciężarki wagowe”. Próbowano różnie interpretować to określenie, ale ja zgadzam się ze zdaniem mojego mistrza, który twierdził, że „źródeł pisanych nie należy poprawiać!”.

Ibrahim ibn Jakub zachował się jak rasowy kronikarz. Opisał ważny fakt – i to tłumaczy, dlaczego znajdujemy tak dużo ciężarków kubooktaedrycznych, które odgrywały rolę pieniądza. Konsekwencją braku dostatecznej ilości srebra, było przejęcie przez odważniki roli pieniądza – odważniki gwarantowały reprezentowaną przez siebie wartość w srebrze i pełniły rolę swego rodzaju weksla potwierdzającego otrzymanie wypłaty w srebrze w momencie, kiedy będzie ono znów łatwo dostępne.

Odważniki Wikingów
Odważniki "na wagę srebra"


Mówiąc bardziej obrazowo – za towary płacono srebrem odważanym w ilości odpowiadającej cenie, lub też przekazując same ciężarki, które później można było zamienić na odpowiednią ilość srebra. 

Przypuszcza się, że ten nowy sposób płatności działający w ramach systemu płatniczego opartego na wadze, ewoluował wewnątrz zbiorowości kupieckiej, a czynnikami sprzyjającymi jego powstaniu były: polepszona komunikacji, pojawienie się większej liczby kupców oraz fakt, że coraz większa część populacji ludzkich zamieszkujących pobrzeża Bałtyku stała się aktywnym jego uczestnikiem.

Truso - ozdoby z bursztynu

Wikingowie, znakomici wojownicy, żeglarze, ale i kupcy stworzyli ten system płatniczy, który w tamtych czasach i okolicznościach znakomicie zdał egzamin. Jest to tylko hipoteza i przedmiot dyskusji znawców tematu, ale…W każdym razie monety, siekańce, wagi i odważniki można obejrzeć na wystawie „Truso – wikińskie emporium”.

wysłuchał i zapisał: Arkadiusz Szaraniec (wywiad autoryzowany)

Wystawa „Truso – wikińskie emporium” będzie dostępna do 15 stycznia 2007 roku w Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie, ul. Długa 52 – Arsenał  http://www.pma.pl

Konkurs BURSZTYN I SREBRO! 
Chcesz mieć amulet z bursztynu i srebra? Minęły wieki, ale ludzie w dalszym ciągu noszą różne ozdoby z bałtyckiego bursztynu, a niektórzy wierzą w jego szczególną ochronną moc. Kiedy się popatrzy na kolory i blask jantaru trudno się dziwić, że ludzie przed tysiącami lat byli pewni, że ma on w sobie zaklętą moc życiodajnego słońca. Bogate złoża bursztynu – to był jeden z powodów dla których Wikingowie założyli swoje słynne miasto Truso właśnie przy ujściu Wisły, na brzegu Zalewu Wiślanego. Po przedmioty i ozdoby wyrabiane przez miejscowych rzemieślników przyjeżdżali kupcy z całego świata. Sami Wikingowie bardzo cenili bursztyn - lubowali się w ozdobach z tego niezwykłego "morskiego kamienia". Trudno im się dziwić.

Możesz mieć taki AMULET – oryginalną bryłkę bursztynu, oprawioną w srebro!

Napisz tylko swój komentarz do artykułu o wystawie "Truso - wikińskie emporium" - do Autorów trzech najciekawszych opisów trafią wyjątkowe nagrody. Każdy z nich otrzyma oryginalny, niepowtarzalny amulet.

Wykonuje je na specjalne zlecenie Marian Kwiatkowski, mistrz sztuki jubilerskiej i miłośnik tradycji, znawca kruszców, minerałów i kamieni, twórca wielu talizmanów i amuletów, a także projektant i wykonawca artystycznej biżuterii z krzemienia pasiastego.

Zobacz też galerię zdjęć http://www.talizman.com.pl/

UWAGA! KONKURS ROZSTRZYGNIĘTY!

Bursztyn-jantar-elektron, nawet nie pocierany, okazał swoją wewnętrzną moc – natychmiast uruchomił wyobraźnię i wspomnienia wielu ludzi. "Starzy" bywalcy i nowi przybysze nadesłali piękne obrazki z dzieciństwa, informacje o Szlaku Bursztynowym, relacje z niezwykłych przygód i podróży. No i jak tu wybrać te najlepsze opisy? Ale od każdej decyzji gorszy jest jej brak. Oto przedstawiamy swój w pełni subiektywny wybór tych trzech nagrodzonych Autorów, którzy otrzymają owe magiczne amulety z bursztynu:

Kartka – za inspirowany prozą Zbigniewa Herberta obrazek literacki z prywatnej „odysei” po słonecznej Helladzie, gdzie bursztyn pojawia się w poincie a jest tak trafnie wprowadzony i niezbędny jak kropka pod wykrzyknikiem.

Veloute – za "holistyczny" mały esej, który przypomina, że „Wikingowie i bursztyn” to tylko część fascynujących dziejów Bursztynowego Szlaku.

Myszka – za erudycyjny, ale prawdziwy szczegół, że współcześni twórcy replik, nie tylko oręża Wikingów, nie są w stanie zgłębić wszystkich tajników  płatnerzy i szkutników sprzed ponad tysiąca lat.

Bardzo dziękuję  Mysi, Marii i Aneti za komentarze, które wzniosły  atmosferę na odpowiedni poziom. Wasyla – „wilka morskiego” (który zapomniał zostawić adres mailowy) bardzo proszę o kontakt!!!

A ciekawe, że już w pierwszym wpisie (Autor: tio) pojawiła się sugestia – traktowana przez większość korespondentów jako coś oczywistego(!) – że powinna powstać rekonstrukcja Truso, taki drugi Biskupin. I co na to odkrywca Truso i polskie muzealnictwo?

Może finał tego konkursu – parafrazując jeden z wierszy Zbigniewa Herberta ze "Struny światła" – to nie koniec, lecz początek pewnej większej całości, której jeszcze nie znamy?...(asz)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Zobacz także
dalej Nad morzem
dalej jeziora
dalej morze
dalej muzea
dalej szlaki wodne
Opisywane miejsce

+ dodaj komentarz
Komentarze (29)
kama,
ja tez wczesniej jakos zbyt wiele nie wiedzialam o truso ale teraz pisze prace licencjacka wlasnie z truso i nie sadzilam ze to tak fascynujace mmiejsce bylo, wlasnie pisze rozdzial o rekonstrukcji osady i perspektywy na jej odbudowe nie sa najlepsze napewno szybko nie powstanie a szkoda bo taka atrakcja historyczno-turystyczna by sie przydala zwlaszcza dla regionu elblaskiego ale nic poczekamy zobaczymy, tak wiec jak znacie jakas ciekawa literature badz publikacje na ten temat to dajcie znac
Nomak,
Szkoda wielka ze obecnie "Truso" to zaorane, podmokle pole... W kazdym normalnym kraju od razu postawiono by tam stosowny skansen i region zaczolby zarabiac (choc to wcale nie najwazniejsze) i uczyc. Nomak www.rkp.pl
Miroslawa,
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam artykuł. Wszystkie wyroby z bursztynu i podobne są wspaniałe, z uwagi na swoją różnorodność i oryginalność. Posiadanie takiego wyrobu jest czymś wspaniałym. Można udekorować sukienkę lub rękę. Z zainteresowaniem przeczytałam o profesorze Kozarynie. 50 lat temu operował mnie wycinając wszystkiem 3 migłay profesor Okulicz - Kozaryn wybitny laryngolog z Poznania. To jest chyba zbieżność nazwisk, ale był to wspaniały chirurg - laryngolog, do dzieci podchodził bardzo delikatnie.
Pherenike,
Szlakiem bursztynowym... Przystanek faktoria handlowa z czasów Cesarstwa Rzymskiego na terenie Pruszcza Gdańskiego. Pruszcz Gdański i jego okolice stanowiły w starożytności wielkie skupisko osadnicze. Najstarsze znaleziska świadczące o bytności człowieka na tym terenie pochodzą z późnej epoki kamienia (2400 – 1700 p.n.e) . Swój rozkwit przeżywało ono od II w. p.n.e. aż do połowy V w. n.e. Pruszczański ośrodek handlowy stał się prężny za sprawą bursztynu bałtyckiego, który to między innymi z tego miejsca rozprzestrzeniał się na inne obszary Europy. Do jego rozwoju z pewnością też przyczyniło się korzystne położenie w strefie pogranicza kulturowego. Przybywali tu przecież przedstawiciele różnych plemion środkowej i północnej Europy. To tutaj dochodziło odgałęzienie szlaku bursztynowego łączącego Cesarstwo Rzymskie poprzez prowincje Naddunajskie z wybrzeżem Bałtyku. Dobiegał szlak morski łączący Pomorze z prowincjami Cesarstwa Rzymskiego, a także szlak biegnący znad Bałtyku ku Morzu Czarnemu. Pruszczańskie skupisko osadnicze od II w p.n.e. do V w. n.e. rozciągało się wzdłuż krawędzi wysoczyzny Pojezierza Kaszubskiego, aż po Pszczółki, Skowarcz. Istnienie faktorii handlowej z czasów Cesarstwa Rzymskiego na omawianym terenie potwierdzają liczne odkrycia archeologiczne. W samym tylko Pruszczu Gdańskim po obu stronach rzeki Radunii zlokalizowano kilka osad oraz 6 cmentarzysk. W osadach odnaleziono liczne obiekty jak piece, jamy, paleniska i półziemianki. Na cmentarzach odkryto ponad 1000 grobów całopalnych i szkieletowych. Niektóre pochówki odznaczały się bogactwem inwentarza. Znaleziono między innymi pochodzące z importu liczne prowincjonalnorzymskie: naczynia brązowe, zapinki zdobione emalią, naczynia szklane, monety, paciorki szklane. Ponadto odkryto lokalne wyroby rzemieślnicze – przede wszystkim wyroby z bursztynu np. kolie bursztynowe produkowane na skalę masową. Wyroby ze srebra i złota: zapinki, bransolety, wisiorki, klamerki esowate i inne ozdoby bogato zdobione srebrem i złotem charakteryzujące się użyciem przy ich wykonywaniu zaawansowanych technik złotniczych. Te cenne znaleziska świadczą o szerokich kontaktach handlowych i bogactwie miejscowej ludności. Na ich podstawie uważa się, że faktoria handlowa położona na terenach dzisiejszego Pruszcza Gdańskiego była jednym z najsilniejszych centrów handlu bursztynem i jego rzemieślniczymi wyrobami. W chwili obecnej na terenie Pruszcza Gdańskiego i okolic trwa realizacja projektu „Szlak Bursztynowy”. Hasło to, kryje za sobą już rozpoczętą budowę obiektów rekreacyjnych: ścieżek pieszych, rowerowych, amfiteatru, Parku Kulturowego na terenie którego znajdzie się skatepark, wielofunkcyjne boisko, góra saneczkarska, plac zabaw oraz park miejski. Na największą jednak uwagę zasługuje pomysł rekonstrukcji faktorii z czasów Cesarstwa Rzymskiego, która ma zostać wzniesiona nad rzeka Radunią... Jak widać - to miasto,. tak jak i kiedyś, tak i dzisiaj potrafi wykorzystać swoje korzystne uwarunkowania - nie tylko historyczne... Szczegółowe informacje na temat realizacji wzmiankowanego projektu można znaleźć na stronie www.pruszcz-gdanski.pl Szlak bursztynowy. Bursztynowa historia Gdańska. Bursztynowa historia Pruszcza Gdańskiego
myszka,
archeologia nieznana Zwykle można poczytać o pracach polskich polskich archeologów w Egipcie. A tu proszę tak ciekawe nad Wisłą. Trochę smutno, że dokonane 20 lat temu i zupełnie nieznane. Uważam, że można zrobić z Tuso atrakcję nie lada dzięki archologi doswiadczalnej.Sa ludzie, którzy od lat próbują odtworzyc zapomniane starozytne techniki rzemieślnicze, badając to co udało się odkopać z ziemi. Oczywiście źródłem inspracji dla biżuterii i ozdób są orygianlne wzory i motywy. W Tuso możnaby odtworzyć średniowieczne dymarki, albo urządzić np. muzeum miecza. Mało osób wie, że Wikingowie byli nie tylko znakomitymi wojownikami ale również świetnymi kowalami - dziedzicami rzemieśliczych umiejętności przekazywanych z ojca na syna przez bez mała kilkaset lat. Taki miecz był byłby prawdziwym cudem techniki, i takim mianem cieszyłby się w XXI wieku. Jak wiadomo, o szansach w bitwie decydowały trzy czynniki. Siła i umiejętności wojownika oraz ciężar posiadanego oręża. Zwykła współczesna replika miecza wikingów z X wieku waży ok.2-3 kg. Tymczasem oryginalny miecz ważył niespełna kilogram i był bardziej wytrzymały. Tajemnica tkwiła w jego budowie - składał się z sześciu lub siedmiu warstw sklejanej na gorąco stali. W jaki sposób, archologdzy doświadczalni mogą się jedynie domyślać....
wasyl,
Gdy pierwszy raz oznajmiłem, że wybieram się na rejs morski wywołało to przerażenie mojej babci. Do zaakceptowania było pływanie "szuwarowo-bagienne". Jakoś przełknęła rejsy zatokowe - przeważył argument, że to prawie to samo. Ale rejs morski? W dodatku w październiku! Ostatecznie zgodziła się stawiając warunek - musiałem zabrać i obiecać, że cały czas będę miał przy sobie, amulet przedstawiający świętego Mikołaja. Był to metalowy krążek (medal?) przedstawiający Świętego w długim stroju, szpiczastej czapce z pastorałem zakończony małym brązowym kamieniem w ręce. A cóż ma wspólnego roznosiciel prezentów z morzem - spytałem. I tu ta siedemdziesięcioparoletnia kobieta naprawdę mnie zawstydziła, informując, że ten święty jest patronem żeglarzy. A ja "wilk morski" o tym nie wiedziałem... Przewidywania mojej babci co do październikowej pogody na morzu się sprawdziły - sztorm. Poza pierwszą, spokojną wachtą reszta czasu na łódce ułożyła się w następujący rytm: cztery godziny wachty na pokładzie - osiem godzin w koi. Tak najłatwiej i najbezpieczniej przetrwać nieustanne kołysanie. A i te cztery godziny zmagania się z kołem sterowym potrafiły wykończyć. Za każdym razem, gdy budzono mnie na wachtę, a jachtem rzucało na wszystkie strony, wkładałem rękę do kieszeni sztormiaka, aby dotknąć amuletu. Niejednokrotnie w takiej chwili przypominałem sobie pytanie babci - po co? I wtedy gotów byłem przyznać jej rację. Szczególnie, gdy w jednej chwili leżałem na plecach na ścianie koi, by za chwilę doświadczyć stanu nieważkości, i z trudem łapiąc handrelingu ratować się przed wylądowaniem twarzą na drzwiczkach szafki. Do tego ubierając mokre, lodowato-zimne ubranie. Ten rytuał odprawiłem 9 razy. Gdy zbudzono mnie na wachtę po raz dziesiąty, tradycyjnie sięgnąłem do kieszeni sztormiaka - amuletu nie było! Musiałem go zgubić na poprzedniej wachcie walcząc z porwanymi szotami foka. Otrzeźwiałem natychmiast i wtedy dopiero uświadomiłem sobie, że... nic się nie kołysze. Ubrałem się szybko, ani razu nie opierając się o ściany! Po wyjściu na zewnątrz ujrzałem niebo - jeszcze nigdy nie było tak niebieskie!... W domu głupio było mi się przyznać do zagubienia, być może rodzinnej, pamiątki. Lecz babcia po raz kolejny mnie zaskoczyła, mówiąc - Morze zabrało swoje. A widząc moje pytające spojrzenie dodała - Ten kamień zdobiący pastorał to był bursztyn. Czy ten maleńki fragment skamieniałej żywicy to była cena mójego szczęśliwego powrótu? Nie wiem, czy to św. Mikołaj mnie chronił. A może Neptun? Albo nordycki Njördhr? Wierzę, że ja mam swojego morskiego patrona - Babcię.
serek,
Miejmy nadzieję, że to będzie nasz drugi Biskupin. Zrekonstruowanie osady to nie lada wyzwanie. No i chyba trzeba by wziąć pod uwagę fakt, że gdyby nie zniknęło Truso być może (ale tylko być może) aż tak bardzo nie rozwinąłby się Gdańsk. Przecież w swoim czasie Truso to był jeden z największych portów. Ale co dziwne jakoś w żadnym, kompletnie żadnym podręczniku historii się o tym nie wspomina. Stara prawda "cudze chwalicie...".
dinerwena,
Bursztyn -a to co wn im zatopione to nie tylko małe zwierzaczki i takie tam. W bursztynie znalezionym w wykopaliskach legendarnego Truso zapisane są niesamowite sagi Wikingów -dzielnych wojowników Północy. Spoglądając na bursztyn z Truso widzę wyraźnie twarze wojowniczych Walkirii unoszących się nad polem bitwy w poszukiwaniu dzielnego wojownika, którego mogłyby zatopić w bursztyn historii. Widzę w nim również złote pola Wanhalli - rajskiej krainy gdzieś w głębinach mórz. Widzę i mądrego Odyna i przebiegłego Loki, piękną Freye i potężnego Thora gdy z swym ogromnym młotem przemierza góry Norwegii chroniąc jej mieszkańców przed olbrzymami. Widzę cały ten nieznany nam świat pełen podań , mitów, legen, gdzie pito miód, grano na lutni a nader wszytsko podróżowano na ogromnych langshipach i drakarach, rytmicznie uderzając w bęben - tam tam tam tam..... To właśnie te łodzie zatrzymały się mglistego poranka na wybrzeżach nie istenijącej wówczas Polski. Kto wie, może i w tych wykopaliskach odkopiemy zatopiony drugi okręt z Gokstad. Aż mnie dreszcze przechodzą, małe mróweczki biegna po plecach gdy tylko pomyślę o Truso. Pomyślcie tylko, może i ktoś z moich pra pra pra pra pra.......(pięć minut później pra jest zatopiony w takim właśnie bursztynie. To by tłumaczyło przynajmniej dlaczego tak bardzo lubie łodzie i zimę :) Ha det saa bra til alle moderne Wikingene!!!
Cowboy,
Aż trudno uwierzyć, jak mało wiemy o przeszłości ziem, na których dziś znajduje się państwo polskie. Patrząc w szkolne podręczniki odnosi się wrażenie, że najpierw było tu NIC, potem pojawiła się kultura łużycka i wybudowano Biskupin, a potem długo długo nie było NIC, aż Mieszko I zrozumiał, że bez chrztu i sojuszu z Panem Bogiem daleko nie zajedzie. Tymczasem w tysiącach róznych miejsc naszego kraju można odnaleźć setki tysięcy dowodów na to, że historia tych ziem rozpoczęła się około 200 000 lat wcześniej, niż historia starożytnego Egiptu i Babilonu. W okolicach Jerzmanowic i Ojcowa napotkano na liczne ślady odległych i mało znanych kultur. O tym, że na wiele stuleci przez Mieszkiem I na ziemiach polskich kwitło życie, a karawany kupieckie nieustannie przemierzały je we wszystkich możliwych kierunkach, świadczą liczne wykopaliska. Np. pod Częstochową istnieje ogromna nekropolia, złożona z tysięcy grobów z czasów kultury łużyckiej, przy czym tylko część z nich była grobami ciałopalnymi. Do dziś szkielety zmarłych przed 2000 lat odkrywa się tam na każdym kroku, nawet podczas remontu chodnika na przystanku autobusowym! Odkrycie Truso jest jednak znacznie doniooślejsze - dowodzi bowiem, że na kształtowanie się państwa polskiego mieli spory wpływ także mieszkańcy Skandynawii oraz najwięksi podróżnicy tamtych czasów - Wikingowie. Jak wieli to był wpływ? Nie wiadomo, co nie oznacza, że kiedyś się tego nie dowiemy. Odkrycie Truso to pierwszy istotny krok ku tej wiedzy. Być może na naszym wybrzeżu istniały inne miasta, założone przez Wikingów w czasie ich wypraw. BYć może... okaże się, że wiele legend wcale nie jest legendami, a słynny Wawelski Smok nie był smokiem, lecz tylko pięknie rzeźbionym galionem jednej z łodzi Wikingów - nigdzie nie jest powiedzianbe, że nie próbowali oni Wisłą przemieszczać się w głąb lądu ani nie wiadomo, dokąd mogli dotrzeć. Szkoda, że w tekście o Truso nie ma ani słowa o przyczynach jego upadku - bo chyba był on dość gwałtowny, skoro mieszkańcy kwitnącego portu nagle go opuścili, pozostawiając po sobie mnóstwo różnych dóbr i wartościowych przedmiotów - dziś odnajdywanych przez archeologów.
roni,
Od zawsze fascynowała mnie arheologia,jako dziecko marzyłam,że zosrtanę archeologiem.Teraz uwielbiam czytać artykuły,książki i programy telewizyjne o kolejnych fascynujących okryciach na całym świecie.Podziwiam ludzi,których wiara,wiedza i zapał pozwala nam zachwicać się cudownymi odkryciami.Poszerzać nasze horyzonty i poznawać naszą historię,historię ludzkości,nasze korzenie.Trudno nam czasem uwierzyć,że przed wiekami żyli ludzie,którzy tworzyli takie cuda z bursztynu, które teraz możemy oglądać.Dziękuje za to Odkrywcom.Chwała Wam za to!
kartka,
nie dziala mi ta strona talizman.com.pl, halohalo? :)
kartka,
Veloute: bardzo mi sie podoba Twoj wpis :)
kartka,
drzewa płaczą, a ja słucham afrykańskiej muzyki, która mówi o tęsknocie. chcę siedzieć na szczycie płaskowyżu w tanzanii, patrzeć na niskie drzewa i zebry idące do wodopoju z samego rana. i na tę zamrożoną, pomarańczową czerwień. to nie sprzyja logice, taki nastrój. drzewa płacza jak je boli, ale one płaczą pięknie.. chociaż nie, łzy w ogóle są piękne. świeża żywica jest klejąca, jak krówka mordoklejka, i ma taki kolor świata, w jakim chciałabym żyć, niezdefiniowanego słońca. a potem ta żywica zamyka w sobie historię, łapiąc w życie-po-śmierci-dajną pułapkę zdziwione owady i kawałki roślin. i mamy bursztyn. dziewięć lat temu płynęłam promem łączącym kraj w kształcie buta z krajem rubasznych bogów siedzących na olimpie. była późna noc, ciepły wiatr zamykał się we włosach, a na ławce siedział stary człowiek i morze. tak o nim myślałam od kiedy go zobaczyłam. miał na sobie niechlujne ubranie, długa, posklejana broda zwisała na koszulce, sączył ouzo i ćmił fajkę. miał w sobie magnetyzm, którego się nie tłumaczy. i wolny spokój. to był taki człowiek, którego spotyka się raz w życiu, a kiedy pytasz czy wróci, odpowiada, że tak, wtedy kiedy tydzień będzie miał dwa czwartki. jego drugim czwartkiem był nieduży bursztyn, matowy prawie, zawieszony na rzemyku. co jakiś czas go dotykał, jakby sprawdzał, czy ciągle tam jest. kiedy się patrzy w dal, tak jakby coś tam było, i kiedy celem podróży jest podróż sama w sobie, trzeba mieć coś, co będzie przypominało. i on miał ten bursztyn.
Martusia,
To niezwykłe, że te piękne rzeczy zostały zrobione przez ludzi zyjących ponad 1000 lat temu. Ile historii musiały widzieć? Ile ludzkich dłoni zaciskało się na nich? Z jakimi emocjami się spotkały? Gdy patrzę na takie stare przedmioty, mam czasem poczucie, jakby ci ludzie byli blisko, tuż za zasłoną, jakbym mogła ich zobaczyć i usłyszeć. Niestety, w bursztynie można odnaleźć zatopione tylko owady, nie ulotny czas...
Agawi,
Po przeczytaniu tego artykułu stanęłam przed lustrem.Wyobraziłam sobie,że jestem żoną lub branką (he,he)jakiegoś Wikinga i na mojej szyi widnieje przepiękny naszyjnik z bursztynu... Widywałam już takie,które przypominają krople lipowego miodu albo inne, ciemne jak smażony na patelni cukier.Podziwiałam zatopioną w bursztynach historię owadów i roślin. Ale to wszystko nic w porównaniu z oczami mojego psa Hultaja. To dopiero są prawdziwe, żywe bursztyny! Ufne, kochające, wierne i często przytulone do mojej piersi.
Kozioł,
Historia spłatała nam figla. Gdyby Wikingowie zadomowili się na dłużej i na większym obszarze, może bylibyśmy dzisiaj duńczykami? A to wcale nie jest takie nieprzyjemne, bo tam i bogactwo większe, i bezpieczeństwo na drogach, i zdaje się polityka mniej korupcyjna. Chociaż z drugiej strony, gdzie wyjeżdżalibyśmy na zarobek, do siebie?!
mysia,
Kocham bursztyny! Będąc dzieckiem ciągle podkradałam mamie cudowną bransoletkę-kostki bursztynu łączone fantazyjnie ze srebrem. Cenna rzecz i przepiękna. Ileż to było fantazjowania na temat tych cydownych bryłek. Dzisiaj nie potrafiłabym wymyśleć takich historii (czy z wiekiem zanika fantazja?).One były takie tajemnicze, z bajkowego świata. Jak to moja mam nazwała "rozniosłam" tę bransoletkę. Dzisiaj zostały mi po niej 4 bryłeczki i trochę srebra, ale to już tyyyyle lat. I moje dziecko gdy było malutkie tez z ogromnym zaciwkawieniem wyciągnęło kiedyś te cudowne resztki i zachwycił się pięknem bursztynu. Zaczęłam więc mu snuć bursztynowe opowieści. Bardzo długo trwało jego zaciekawienie bursztynem. I gdy nasze dziecko miało 4,5 roku pojechaliśmy do Karwii, ze znajomymi mającymi synka w tym samym wieku co nasz synek. Postanowiliśmy im urządzić niezapomnianą wyprawę. Na straganie kupiliśmy kilkanaście bryłek bursztynu i raniutko następnego dnia zabraliśmy chłopaków na "wielkie łowy". Takich poszukiwaczy skarbów, zaspanych, z woreczkami na zdobycze, ale żądnych przygody tylko podziwiać. Wujek szedł przodem i niepostrzeżenie upuszczał bursztynowe bryłki. Ilez to było radości! Sami znaleźli takie cenne kamienie! Tyyyle szczęścia! Trochę lat minęło i owe cenne znaleziska spoczywają na honorowym miejscu w szkatułce mojego synka. W tej chwili to już nastolatek, ale lubi czasami zajrzeć do swoich skarbów, poobracać w palcach. Może to tęsknota za przygodą, beztroską, a może podświadomie odczuwa lecznicze właściwości. Co by nie było, nie ma drugiego tak magicznego cudeńka!
anula54,
Mówiono: słońce zaklęte w kamieniu. Chyba coś w tym jest, bo od wieków ludzie daliby wiele za posiadanie tego skarbu. Nigdzie, na całym świecie, nie ma bursztynu. Zagraniczni turyści wydają majątki na wspaniałą biżuterię a historycy do dziś tropią Bursztynową Komnatę. Dlatego myślę, że w tym kamieniujest jakaś magia, zaklęte marzenia o słońcu, cieple i jakimś lepszym świecie. Truso to takie magiczne miejsce, gdzie splotły się wszystkie tajemnice Bałtyku: nieznani Wikingowie, zaczarowany bursztyn i zagadki historii.
Maria,
Witam. Tajemniczy świat Wikingów, bursztyn, srebro, odkrycia, wykopaliska, szansa na sensację światową. Truso zaczęło rozpalać moją ciekawość, wabić ku sobie. Chciałabym mieć możliwość poznania życia codziennego naszych "egzotycznych" gości Wikingów. ich zwyczajów, przyczyn dla których siętu osiedlili. Bardzo ciekawe byłoby porównanie życia i zwyczajów ludów zamieszkujących na terenie Polski, zajmujących się podobnymi rzeczami. Jak żyli, czym sięzajmowali w owlnym czasie, czym bawiły się dzieci, co jedli, jak się ubierali, czy mieli hobby, czy pisali relacje z podróży - jeśli podróżowali, jakie były warstwy społeczne i organizacje miasta. Dużo tych pytań, ale i dużo możłiwości odkrywczych. Chętnie pojechałabym na wystwę, pokazała dzieciom odkryte skarby - ale na razie nie jest to możliwe. Nie wiem, czy istnieje możliwość pokazania w sieci wystawy czy choćby samych eksponatów tak, żeby niemogący przyjechać też mogli ją zobaczyć. Taka wirtualna wycieczka mogłaby na pewno zainteresować uczniów w szkole, a komuś pomóc w odkryciu pasji. Poza tym takie odkrycia są bardzo ważne dla naszej wiedzy o państwie, w którym żyjemy. Pomagają w ukształtowaniu tożsamości i przynależności do określonego kręgu kulturowego. Dlatego tak ważne wydaje mi się umożliwienie poznania jak najszerszemu gronu ludzi. Bursztyn jest kamieniem rozpalającym od zawsze wyobraźnię, bo przez niego przelano wiele krwi, był obiektem mrożących krew w żyłach historii. Mieszkam w Gdańsku, gdzie od niedawna jest Muzeum Bursztynu. Można tam zobaczyć nie tylko piękne przedmioty wykonane z bursztynu, ale i kawałki samego bursztynu, niemal we wszystkich kolorach. To także dobry początek poznania naszej historii czy odkrycia pasji. Przecież można zając sięhistorią bursztynu w Polsce czy życiorysem jakiegoś znanego bursztynnika. Ja chętnie poznałabym szlak bursztynowy biegnący przez Polskę, ale i inne szlaki bursztynowe na świecie. Porównałabym ich trasę, poznałabym ludzi tamtędy wędrujących, zobaczyłabym jakie miasta, rośliny i zwierzęta były na szlaku. myślę, że to byłoby ciekawe, mogłoby w to włączyćsięwiele osób, możnaby zrobićkonkurs czy projekt badawczy dla szkół obliczony na dłuższy czas. Oczywiście nie wiem, czy takie opracowania jużnie istnieją, ale nie mam po prostu czasu (normalnie pracując i zajmując siętrójkąmałych dzieci) przekopywać się przez mnóstwo informacji. Jak widać Truso rozbudza wyobraźnie i marzenia ...
agnieszka27,
Cześć.pozdrowienia z warmi i mazur z Mrągowa.!! Chciała bym także dodać coś od siebie na temat "Truso - emporium Wikingów".Ja żyje na mazurach i u nas też dużo się dzieje,osobiscie wolę zwiedzać bunkry poniemieckie z Drugiej Wojny Światowej,których u nas jest bez liku. Lubię też czasem zobaczyć coś takiego jak skarby z Truso,bo tak to trzeba nazwać.Te bursztyny,są piekne i wspaniałe a najwazniejsze w tym to,że zrobili je i nosili na sobię prawdziwi ludzie tacy jak my,tylko żyjący wieki temu.Każdy chyba mażył będąc małym ,by znaleść jakiś skarb,nawet ten najmniejszy.Ja też,chociaż jestem kobietą.Jedyne co znalazłam kiedykolwiek to jakieś stare monety niemieckie powojenne to i tak licząc w sztukach a tu cała osada[domy,mosty,szczątki zwierząt i ludzi].To prawie tak jak by ktoś odkrył nowe Pompeje we Włoszech ,tylko ze nie tam ale tu w Polsce.To fascynujace.Po za tym milo wiedzieć,że tacy waleczni i nieustraszeni ludzie jak Wikingowie zechcieli zamieszkiwac nasze tereny,toświadczy ,z nawet kiedyś przed wiekami nasza kochana Plska byŁ popularna i czesto odwiedzana przez innych .Po za tym to byli Wikingowie z Dani a Dnia jest bardzo daleko,musieli naprawdę pokochaćnasz kraj. Ps. moim ulubionym komiksem był w młodości "Thorgal",milo by było gdyby zrobili kiedyś odcinek z podruzy tego bochatera po dawnej Polsce,na pewno wielu ludzi by go kupilo.
jagoda,
O Truso dowiedziałam sie dość niedawno ( w te wakacje) - w internecie jest niewiele informacji na ten temat. Bardzo bym chciała, żeby - tak jak to napisał ktoś juz wcześniej - odtworzono chociaz część Truso. To byłaby wspaniała atrakcja turystyczna, a tych nigdy za mało;) Zdumiewa mnie natomiast wyjątkowe piękno i kunszt, z jakim zostały wykonane srebrne ozdoby i bizuteria z bursztynu. Dlaczego teraz nie robi sie tak pięknej bizuterii?
emi,
Z bursztynem kojarzy mi się piosenka, którą w dzieciństwie uwielbiałam. "bursztynek, bursztynek znalazłam go nad morzem, złocista kropelka, kropleka złotych marzeń...". A tak powaznie, to uważam, że sa to piękne kamienie, które mogą służyć zarówno do ozdoby jak i do poprawy zdrowia (jak słyszałam). To takie zastygnięte soki życiowe drzew, piękne...pozdrawiam
Miroslawa,
Choruję na astmę oskrzelową. Podczas pobytu nad polskim morzem poinformowano mnie, że zakup bursztynu 10 g w połączeniu ze spirytusem pozwoli mi zlikwidować moją chorobę. Kupiłam bursztyn nad Bałtykiem i w Poznaniu 100 g spirytusy. Wlałam i wymieszałam tę substancję. Przez 14 popijałam ten roztwór. chorba nie zniknęła, Uwierzyłam tylko opowieści. Szkoda. Miroslaw
libra3,
Myślę, że takie wspaniałe wykopaliska znalazłyby się w nie jednej miejscowości. Nie wiadomo ile jeszcze tajemnic kryje w sobie nasza ziemia. Dobrze, że te miejsca są odkrywane, dzięki temu poznajemy naszą historię. Moja miejscowość również ma swoją historię, trochę nawet powiązaną z Trusco gdyż miała tu istnieć rzymska faktoria, punkt postojowy na szlaku bursztynowym. Być może również u nas zatrzymywali się kupcy dążący do Trusco? Okolice Lubasza zostały zaznaczone na mapie pod nazwą Limioseleion w 150 roku przez aleksandryjskiego geografa Ptolemeusza. Były również prowadzone tutaj wykopaliska, odnaleziono wczesnośredniowieczne grodzisko z dużą ilością naczyń, narzędzi i ozdób. Od dziecka marzyłam, aby być archeologiem, niestety zawód ten wymaga sprawności fizycznej, pozostało mi więc zostać archeologiem-amatorem. Mam dwa znaleziska, dla mnie bardzo cenne – kamień w kształcie głowy człowieka i pęknięty przęślik gliniany. Z reguły tak właśnie bywa, że największym odkryciom towarzyszy przypadek no i trzeba mieć trochę szczęścia, gratuluję panu Jagodzińskiemu odkrycia.
aneti,
Klilka moich wspomnień wiąże się z bursztynem, a wszystkie są miłe. Pamiętam, że jako mała dziewczynka podczas letniego pobytu u rodziny mieszkającej nad Bałtykiem wstawałm wcześnie rano, i biegłam szukać złotych kamyczków - bursztynu właśnie. Pamiętam, że wracałam później do domu z kieszeniami pełnymi tych złotych skarbów, i razem z mamą dokonywałyśmy selekcji. Oczywiście część znaleziska stanowiły żółte kamienie (nie wszystko złoto...) ale były też kawałeczki bursztynu. Mama sprawdzała "oryginalność" znaleziska w dość dziwny sposób. A mianowicie przytrzymywała ten złoty kamyczek nad płomieniem zapałki. O ile pamiętam, jeśli się topił - znaczyło to, że jest to rzeczywiście fragment bursztynu. Wiozłam później te swoje wakacyjne skarby przez pół Polski do domu, zawinięte w chusteczkę. Nikt z moich znajomych nie ma takich zdolności artystycznych jak Pan Marian Kwiatkowski, więc bursztyny leżały sobie skryte przez lata w szkatułce, a później porwał je gdzieś wicher czasu... Z bursztynem moje życie jest też związne w zupełnie innym kontekście. Przez miejscowość w której mieszkam w starożytności przebiegała "jantarowa ścieżka" czyli szlak bursztynowy. Przez lata karawany kupieckie mijały moje małe miasteczko wioząc `amber` dla arabskich władców. Niestety, nie słyszałam aby odnalaziono tutaj jakieś bryłki bursztynu, biżuterię czy wyroby ze srebra. Wyprawy śmiałków po bursztyn skończyły się dawno temu. A i sam bursztyn w Bałtyku znajduje się już w śladowych ilościach. Być może Opiekunka Bałtyku została przebłagana... Znacie tę legendę? "Pewna kobieta chcąc zdjąć klątwę skąpstwa męża, podjęła się zadania przeznaczonego jej przez Opiekunkę Bałtyku: musiała tak długo płakać, aż łzy które były bursztynami zapełniły cały Bałtyk..."
Veloute,
Bursztyn to nie tylko Wikingowie... To historia z basenu morza Bałtyckiego na przestrzeni wielu wieków, to wielowątkowa opowieść która łączy się w jedną tkaninę - historię bursztynu... Jako, że jestem zodiakalnym lwem to bursztyn jest właśnie dla mnie takim przewodnim kamieniem duszy, łączy sie ze mną w jedną całość. Jest ciepły ma w sobie zamknięte słońce. Jest piękny. I nie bez powodu jest nazywany złotem północy. Jak widać był bardzo ceniony już przed wiekami, jest nadal i w stu procentach będzie niemalże wielbiony w przyszłości. Nad Bałtyk z całego świata zjeżdżają ludzie aby podziwiać sklepy pełne bursztynu znajdujące się m.in. w Trójmieście - te wspaniałe rękodzieła wykonane zaczarowanymi rękoma naszych polskich jubilerów zdobią szyje, ręce i uszy a nie rzadko także domy najsłynniejszych naszego świata. Bardzo zasmuca mnie to że bursztynu jest coraz mniej... Niestety nie odradza się on z wiadomych przyczyn w ciągu pięciu lat... Każdy wie, że do tego trzeba setek wieków, a i rabunkowa gospodarka mająca miejsce w Okręgu Kaliningradzkim gdzie bursztynu według wielu źródeł było najwięcej bardzo zaszkodziła. Niesamowite ilości zostały rozkradzione, dopiero później zaczęto złóż pilnować. Do tego czasu bardzo często zdarzało się tak, że miejscowa ludność potrafiła podkładać ładunki wybuchowe o dużej mocy aby zdobyć żywiczne złoto i móc sprzedać na czarno. W momencie takiego wybuchu - jak z relacji świadków wynika - leciały bursztyny wielkości głowy niemowlęcia. Teraz jest już ich dużo mniej, no i zakazano całkowicie wydobywania bursztynu w tamtych okolicach. W Polsce najwięcej bursztynu można znależć po sztormach wiosennych i jesiennych (moi drodzy - ruszamy nad morze! ;) )ale na pewno nie będą to takie okazy jak te z Okręgu Kaliningradzkiego. Bardzo często zdarza się że bursztyn jest "poławiany" wraz z rybami przez kutry rybackie - i wiem to na pewno bo sama dostałam od pewnego bardzo przystojnego rybaka w Helu piękny mlecznożółty bursztyn wielkości damskiej pięści. Ach! Bo musicie wiedzieć, że bursztyn nie jest tylko w kolorze miodowo złotym i przezroczysty. Bursztyny występują w wielu przepięknych kolorach, są białe, żółte, przezroczyste, bywają zielone, a nawet krwisto czerwone. W środku mogą być zatopione owady, kawałeczki roslin. Niezwykły jest to kamień. Wiele krwi zostało także przez niego przelane. Wszak przez Polskę wiódł bursztynowy szlak którym wieziono bursztyn na południe Europy. Ileż to razy napadano i zabijano ludzi którzy jechali wraz z transportem tego cennego kamienia? Ile rodzin zostało osieroconych... Ileż łez i potu wylanych przy eksploracji... Nie nalezy także zapominać o bursztynowej komnacie która gdzieś nadal istnieje. Istnieją jeszcze przedwojenne zdjęcia pokazujące wspaniałość gabinetu wykonanego całkowicie z bursztynu w 1701 na zamówienie Fryderyka I Hohenzollerna, która potem podarowana została carowi Piotrowi I Wielkiemu a który to przewiózł ją do Petersburga. Później komnata została przeniesiona przez Carycę Katarzynę do Carskiego Sioła, a w 1941 roku całość została ukradziona przez Niemców. Następnego roku przewieziono ją w kilkudziesięciu skrzyniach do Królewca - do zamku. Ale w 44 roku znowu ją schowano tym razem do królewieckich podziemi... W 1945 roku po zdobyciu Królewca przez Rosjan komnaty już na zamku nie było... Do tej pory nie wiadomo gdzie jest. Bursztyn to tajemnica. Każdy kawałek ma swoją historię, bardzo długą historię. Nie wiadomo kto miał go wręku, czy w ogóle ktoś miał, czy my jesteśmy pierwsi. A każdy już obrobiony kawałek złota północy ma jeszcze bogatszą historię... Któż wie, czy bursztynowe oczko w pierścionku czy też całkiem pokaźna pięknie obrobiona bryłka z naszyjnika babci nie była kiedyś częścią bursztynowej komnaty? Polskie ziemie kryją w sobie niesamowita przeszłość, niesamowite historie... A Wikingowie i bursztyn... To tylko ułamek tego co tu u nas drzemie...
Madziolek,
bardzo sobie cenię tak cenne,unikatowe i 'wydobyte'przedmioty. Są wielką wartością i historią.Szkoda, że nie potrafią mówić..wiele byśmy się dowiedzieli,a nie przypuszczali czy wymyślali. A w szczególności bursztynki mialyby wiele do powiedzenia ;)biorąc pod uwagę ich strukturę,styl i miejsce bycia.
monia,
bardzo lubię bursztyny, są takie ciepłe i miłe w dotyku niestety nie mam nic z bursztynu jedynie takie małe okruszki z dziurkami na nawlekanie, kiedyś były jako prezent przy jakiejś gazecie, bodajże w Twoim Stylu. Moja teściowa robi z bursztynu taką nalewkę, poprostu zalewa je spirytusem, używa tego do nacierania np. w razie przeziębienia. podobno taka nalewka jest lecznicza tak niektórzy twierdzą. może to sie wyda nieprawdopodobne ale nigdy nie byłam nad polskim morzem myślę że kiedyś to nadrobię. jedyne morze jakie widziałam to Północne w okolicach Ostendy i Knokk w Belgii ale tam nie słyszałam o bursztynach.
tio,
Artykuł przedstawia fascynującą historię: legendarna wikińska osada nad polskim morzem, początki polskiego państwa (pierwsze podatki:)) Sam spędziłem godzinę poszukując informacji o Truso w sieci. Wystawa archeologiczna to dobry pomysł na propagowanie wiedzy o Truso tylko... nudny. Wystawy archeologiczne kojarzą się z kamieniami ułożonymi w gablotach i nudnymi lekcjami historii. Na szczęście istnieje projekt odtworzenia tej osady. Powstałby drugi Biskupin, w dodatku z szansami na dużo większe zainteresowanie, bo wszak sama nazwa Wikingowie o wiele bardziej przemawia do wyobraźni. Oczywiście wymaga to wielkich nakładów finansowych ale wszystko zdaje się iść w dobrym kierunku i myslę, że jednym z owoców tej wystawy będzie przyśpieszenie prac nad zrekonstruowaniem Truso.