|
Zbudowana tuż przy ważnej drodze warownia służyła rodowi Szafrańców do niecnego procederu grabieży i pobierania myta od bogu ducha winnych kupców. Dziś kusi malowniczym położeniem i wspaniałą kolekcją dzieł sztuki.
Za obcięte ucho
Zamek Pieskowa Skała powstał przed 1315 r. Korzystnie usytuowana warownia kontrolowała pobliski szlak kupiecki. W roku 1377 Piotr Szafraniec otrzymał ją w dzierżawę od Ludwika Węgierskiego – była to nagroda za poparcie króla przy osadzeniu na tronie jego córki Jadwigi. Jednak nie był to jedyny powód. Podobno podczas jakiejś sprzeczki dworzanin Ludwika zranił Piotra w twarz, obcinając mu ucho – zamek miał wynagrodzić tą krzywdę. Prawowitymi właścicielami Pieskowej Skały stali się Szafrańcowie dopiero w 1422 roku, kiedy Władysław Jagiełło przekazał zamek synowi Piotra Szafrańca (również Piotrowi) jako spłatę zaciągniętych długów. Ów Piotr był poważanym podkomorzym królewskim, który wywalczył sobie królewski szacunek podczas bitwy pod Grunwaldem.
Zbójecki trakt
Niestety, potomkowie pierwszych Piotrów z Pieskowej Skały zeszli na złe drogi. Nie ciesząc się już poparciem na dworze królewskim, poczęli wchodzić w niezbyt jasne układy i prowadzić podejrzane interesy. Ponoć żyjący w XV wieku Piotr Szafraniec parał się nawet czarną magią i alchemią. Miał też zapraszać kupców do zamku na odpoczynek, by później z zimną krwią zabijać pogrążonych we śnie podróżnych. Jego syn Krzysztof poszedł w ślady ojca – napadał i grabił przejeżdżające w okolicy karawany kupieckie. Swoją działalnością zwrócił uwagę samego Kazimierza Jagiellończyka, który w 1484 roku nakazał złapanie bandyty i doprowadzenie go do Krakowa. Tam, pod basztą Sandomierską na Wawelu Krzysztof Szafraniec został ścięty. Spadkobiercy Pieskowej Skały, pamiętając o zbrodniach ojca, nie poszli w jego ślady, a jeden z późniejszych właścicieli, Stanisław, rozpoczął przebudowę zamku w stylu renesansowym.
Szwedzki los
Przebudowany zamek olśniewał wszystkich przyjezdnych. Mówiono nawet, że dorównuje samemu Wawelowi. Na pewno był jedną z najpiękniejszych siedzib w ówczesnej Rzeczypospolitej, która sławę zawdzięczała zapewne zbudowanemu z rozmachem zespołowi ogrodowemu ze stawami i zwierzyńcami. Po śmierci ostatniego z rodziny, Jędrzeja Szafrańca zamkiem w Pieskowej Skale interesowało się wielu możnych. Ostatecznie za sto tysięcy ówczesnych złotych kupił go Maciej Łubicki. W następnych latach warownia przechodziła z rąk do rąk, aż trafiła w ręce szwedzkie. Podczas najazdu Szwedów w 1655 roku Pieskowa Skała przez trzy lata była siedzibą wojsk najeźdźczych które ograbiły i poważnie zniszczyły zabudowania. Po zakończeniu wojny zamek trafił w ręce Jana Wielopolskiego, który zmodernizował jego fortyfikacje.
Koneserzy sztuki
W 1846 roku zamek odziedziczył Sobiesław August Mieroszewski, który stworzył w nim prywatne muzeum gromadzące liczne dzieła sztuki i bogaty księgozbiór. Nie miał jednak szczęścia – tym czasie budowla aż dwa razy spłonęła (w 1850 i 1863 roku). Drugi z pożarów spowodowany był ostrzałem artylerii rosyjskiej, która ścigała dowodzony przez Mariana Langiewicza oddział powstańców śląskich. Właściciel odbudował zamek, jednak ta operacja przerosła jego zasoby finansowe i musiał Pieskową Skałę sprzedać.
Spółka Dygasińskiego
Przez kolejne lata zaniedbana warownia powoli popadała w ruinę. Dopiero w 1902 roku, z inicjatywy Adolfa Dygasińskiego powstała spółka miłośników zamku w Pieskowej Skale. Jej członkowie znaleźli fundusze na wykup zamku i stworzyli w nim luksusowy pensjonat, który działał do wybuchy II wojny światowej. Po jej zakończeniu twierdza przeszła na własność skarbu państwa. W latach 1948–1968, dzięki profesorowi Alfredowi Majewskiemu zamek przeszedł gruntowny remont. Od roku 1970 działa w nim muzeum – filia Zamku Królewskiego na Wawelu.
Współczesność w starych murach
Zamek w Pieskowej Skale jest jednym z najlepiej zachowanych obiektów obronnych na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Nie przetrwały w nim oryginalne, średniowieczne wnętrza, jednak podczas powojennych prac remontowych starano się oddać klimat dawnych czasów – sufity pomieszczeń pokryto malowano herbami i wizerunkami średniowiecznych postaci. Zwiedzanie zamkowego muzeum to podróż przez epoki. Zaczynamy od sztuki średniowiecznej, poprzez XVI, XVII i XVIII wiek, aż do czasów współczesnych. Na szczególną uwagę zasługują stylowe drewniane meble – szafy i sekretarzyki. Jeśli zgłodniejemy, możemy zjeść obfity obiad w zamkowej restauracji. Ceny są w niej niezbyt niskie, ale płaci się także za klimat średniowiecznych murów.
tekst i zdjęcia: Piotr Wiśnioch
|