Turystyczna Strona Roku 2006 w konkursie WebStarFestival
RSS
Tło
Tło
Tło
Tło
Newsletter



Noclegi w Polsce
Tło
Apartamenty Kraków
Tło
Apartamenty Zakopane
Tło
Apartamenty nad Morzem
Tło
Hotele Kraków
Tło
Hotele Szczecin
Tło
Hotele Wrocław
Tło
Hotele Poznań
Tło
Hostele Kraków
Tło
Pensjonaty Mazury
Tło
Kwatery Zakopane
Tło
Hotele na Świecie
Tło
Hotele Amsterdam
Tło
Hotele Barcelona
Tło
Hotele Berlin
Tło
Hotele Bruksela
Tło
Hotele Dublin
Tło
Hotele Londyn
Tło
Hotele Madryt
Tło
Hotele Paryż
Tło
Hotele Rzym
Tło
Hotele Praga
Tło
Hotele Wiedeń
Tło
+ Więcej Hoteli
Tło
Przewodnik
Tło
Na weekend
Tło
Miasta i miasteczka
Tło
We dwoje
Tło
Z dzieckiem
Tło
Miejsca magiczne
Tło
Pałace i dwory
Tło
Mistycznie
Tło
Zamki i zamczyska
Tło
Wodne szlaki
Tło
Architektonicznie
Tło
Polska mało znana
Tło
Koniec świata
Tło
Święta, święta
Tło
Nowe szlaki
Tło
Pogranicza
Tło
Wakacje z duchami
Tło
Pomniki przyrody
Tło
Aktywnie
Tło
Góry
Tło
Imprezy
Tło
Pod żaglami
Tło
Polecane strony
Tło
Apartamenty w Polsce
Tło
Starostwo Działdowo
Tło
Hotel Dorrian Poznań
Tło
Gmina Dziwnów
Tło
Tanie bilety lotnicze
Tło
Hotel Dal ** Gdańsk
Tło
Dom Zdrojowy Diament SPA
Tło
Pałac w Leźnie
Tło
Borsuki w Białowieży
08.02.2010.
Lech Wilczek, fotograf, grafik, człowiek lasu, przyrodnik z powołania, od kilkudziesięciu lat mieszka w samym środku jedynego miejsca w Europie, gdzie ocalały jeszcze resztki prawdziwej pierwotnej puszczy, jaka niegdyś pokrywała cały europejski kontynent.

Tak się zdarzyło, że razem z nim zamieszkały w tym pralesie dwa malutkie, urodzone w ZOO borsuczęta. Plan był taki, że powrócą do natury a jednocześnie pozostaną w przyjaźni z człowiekiem, który je wychowa, zdobędzie ich zaufanie i w roli członka przyszłej borsuczej rodziny będzie miał dostęp do jej sekretów.

Zjednoczeni w trosce o brzuszekWszystko to nie dokonało się łatwo i od razu. W trosce o borsucze niemowlaki trzeba było podjąć rozliczne obowiązki, jakim musi podołać każda borsucza mama – żywić je odpowiednim pokarmem wiele razy na dobę, ogrzewać, masować im brzuszki, dbać o czystość w gnieździe, zapewniać dobre samopoczucie.

Otrzymały imiona: Synek i Szczoteczka, bo on był wielkim pieszczochem, synalkiem, często przesiadywał na kolanach, ona zaś czupurna, wszędobylska psotnica stroszyła swój ogonek na podobieństwo szczotki do butelek, kiedy podskakując na wszystkich czterech łapkach, atakowała wyimaginowanego wroga, na przykład szufelkę albo stołek.

Tej opowieści towarzyszą zdjęcia. Dzięki temu możemy zobaczyć, jak mogą być „zjednoczone w trosce o brzuszek” człowiek, butelka ze smoczkiem i mały borsuk. Jak potem przybrane dzieci śpią z pełnymi brzuszkami do góry w rozczulających pozach. Jak rosną, przybierają na wadze i w końcu stają się częścią puszczy.

Powrót do natury odbywał się kroczek po kroczku. Najpierw w nietypowym dla borsuków środowisku od raczkowania na tapczanie przez harce i zabawy na podłodze, pod stołem, na bujanym fotelu. Pierwsze kroki Synka i Szczoteczki przed norę – za drzwi i próg chaty w Wielkie Nieznane były dokonywane z niezwykłą rezerwą. Tam wszędzie czyhały urojone i prawdziwe niebezpieczeństwa a „ciekawość walczyła o lepsze z bojaźliwością”.

Pierwsze kroki w Puszczy
Najpierw trudno je było wywabić z domu, ale już w wieku sześciu tygodni dzielnie podążały za swym opiekunem, nie odstępując go ani na krok.

Potem otrzymały własną norę w sąsiedztwie chaty. Ucząc się samodzielności, zdobywały doświadczenie a zarazem dawały popisy różnych wrodzonych umiejętności, jak sprawne kopanie podziemnych korytarzy, charakterystyczne dla borsuków „włóczenie” ściółki do nory na legowisko czy skłonność do ulubionych przez te zwierzęta przysmaków takich jak: żuki leśne, dżdżownice, larwy os i drobne gryzonie.

Okazało się też, że kierowane tajemniczym zmysłem potrafią samodzielnie, niezawodnie, bez wahania wrócić do swej nory z nieznanych sobie odległych miejsc, niezależnie od pory dnia i nocy czy rodzaju pogody, zawsze najkrótszą drogą.

Kto kogo uczył?
Czasem trudno było zgadnąć, czy kierują się instynktem czy inteligencją; skąd na przykład młody borsuk wychowany przez człowieka wie, że przed zjedzeniem ślimaka trzeba go obtoczyć w ściółce i igliwiu, żeby zetrzeć z niego śluz?

Takich i wiele innych ciekawych informacji dostarczały codzienne kontakty i wspólne wyprawy do puszczy. Borsuki niestrudzenie odkrywały teren, na którym miały samodzielnie żyć. W końcu nie było wiadomo, kto kogo prowadził, kto się więcej nauczył. Ludzkie zmysły i dwie nogi często nie wystarczały, aby dorównać borsukom.


Ona wie, że ja jej nie upuszczę...

Opiekun w dobrej wierze prowadził je do ukrytego pod ziemią gniazda os a one nie próbowały nawet go wygrzebać, poinformowane na odległość przez nosy, że w gnieździe nie ma już smakowitych larw.

 

Dyscyplina rzetelnego obserwatora, wieloletnie kontakty z różnymi zwierzętami i znajomość zwierzęcej psychiki sprawiły, że autor mimo wielkiej przyjaźni łączącej go ze swym podopiecznymi umiał ustrzec się zarówno afektacji, jak i uczłowieczania bohaterów opowieści. Połączenie dziennika piastunki-mamki, wnikliwych obserwacji zamiłowanego przyrodnika i zdjęć artysty fotografika dało efekt niezrównany.

Po co ta książka?
Tę książkę powinien przestudiować każdy naukowiec zajmujący się obserwacją zwierząt. Nic nie zastąpi wiedzy zdobytej dzięki uczuciowej więzi, jaka może łączyć człowieka z istotą innego gatunku. Zaprzyjaźniony, w pełni ufny obiekt badań, o wiele pełniej odsłania swoje najtajniejsze właściwości.

Przeczytać tę opowieść powinien też każdy dorosły i dziecko. Najlepiej dorosły dziecku, żeby dowiedziało się czegoś ważnego o naturze i o sobie zarazem.


...a ja wiem, że nie odgryzie mi nosa

Ja czytam, oglądam i studiuję „Opowieść o borsukach” po wielokroć i nie może mi się znudzić. Wracam do niej często dla otuchy, a jeszcze częściej bez żadnego wyraźnego powodu. Otwieram ją w dowolnym miejscu i znowu współtowarzyszę komuś, kto czerpie „wręcz biologiczną” satysfakcję z faktu, że małe zwierzęce brzuszki pęcznieją od ciepłego mleka i cierpliwie sprząta efekty dobrego trawienia…

 

…I razem z nim czujnie notuję zagadkowe reakcje osesków, które trudno racjonalnie wytłumaczyć, a dopiero potem, po miesiącach udaje mu się je trafnie zinterpretować.
…I zaglądam mu przez ramię, jak bacznie obserwuje żywiołowe zabawy swoich przyjaciół i początki ich dorosłych zachowań… I towarzyszę im w spacerach, kiedy Synek i Szczoteczka penetrują wielki świat.

W opowieści wystąpili także inni mieszkańcy i goście Dziedzinki: współuczestniczka wydarzeń Simona Kossak, autentyczny Indianin, oswojony dzik – potężna locha Żabka; roztropna, spostrzegawcza oślica Hepunia, gromadka indyków, krowa „Starucha”, która szarżowała bez pardonu na wszystko, co jak jej się zdawało, mogło zagrozić jej wielogatunkowemu stadu.

Nie ma happyendów
A wokoło piętrzyła się ONA – najważniejsza, stale obecna Puszcza. To ona dyktowała warunki i zadecydowała w końcu o losie pary borsuków.

W naturze nie ma happyendów. Szczoteczkę poderwał Synkowi miejscowy, starszy, bardziej doświadczony i zaprawiony w walkach konkurent. Zdesperowany młody samiec wielokrotnie podejmował próby odzyskania towarzyszki, z którą łączyła go bardzo silna uczuciowa więź.
Sfrustrowany i okaleczony wracał do domu, leczył rany, zbierał siły i znowu podejmował wojenną wyprawę.

Po paru miesiącach u boku Synka pojawiła się niespodziewanie Szczoteczka. Przyszła w odwiedziny, w świetnej kondycji, nieuszkodzona, przywitała się serdecznie z przyjacielem-człowiekiem, jakby nie było żadnej rozłąki. Niestety, do swego byłego partnera, Synka była nastawiona wrogo. Dramatyczne losy i zaskakujące zachowania pary borsuków w przejmujący sposób przypominały dramaty ze świata ludzi.

Fotografie Synka, kiedy po przebytych ciężkich opresjach leży jak niemowlę brzuchem do góry u boku opiekuna i napawa się spokojem, wręcz emanują „ludzkim” uczuciem ulgi.

Ta opowieść o borsukach w sposób naturalny zamknęła się, ale nie skończyła. W jakiś sposób trwa dalej. Zawsze będzie aktualna, dopóki gdzieś obok nas będą żyły borsuki i inne dzikie zwierzęta z ich życiowymi problemami.


Soczysty całus

Jedno jest pewne – los Syneczka i Szczoteczki był pełniejszy, bardziej „borsuczy” niż ten, który je czekał na betonowym wybiegu. Zawodowi opowiadacze prastarego indyjskiego eposu „Mahabharata” rozpoczynają go od inwokacji: „ – Uważaj, słuchaczu – ta opowieść odmieni Cię raz na zawsze, sprawi, że już nic nie będzie takie jak przedtem…”

 

Niezwykła opowieść o zwyczajnych borsukach
Zatem uważaj Czytelniku, bo ta niezwykła opowieść o zwyczajnych borsukach raz przeczytana i obejrzana na zawsze zmieni Twój sposób odbierania świata na lepszy, głębszy, pełniejszy. Ta wiedza nie uchroni Cię, a może nawet uczyni bezbronnym wobec wielu faktów, zdarzeń, obrazów…Nic co jest wartościowe, nie przychodzi bez trudu.

Jeśli więc jesteś na to gotów, Czytelniku otwórz „Opowieść o borsukach”, a potem, jeśli tylko będziesz miał okazję – tę o kruku, a może i kolejną – o dziku, z którym autor przyjaźnił się dwadzieścia lat.

W epilogu książki autor apeluje o humanitarne zachowanie wobec zwierząt. Podaje przykłady okrutnych metod odłowu dzikich zwierząt do celów naukowych. Na zdjęciach z Białowieskiego Parku Narodowego (!) przerażają zbrojne w kaleczące kolce śmiercionośne potrzaski i w śmiertelne skutki akcje obrożowania. Widzimy, jak badacze zbiorowo przyduszają drągami do ziemi schwytanego w sieci sponiewieranego wilka…

Taki stosunek do obiektów badań budzi głęboki sprzeciw. Kto dał butnym naukowcom urągające człowieczeństwu prawo stosowania okrutnej przemocy wobec żywych, czujących istot?

Widziałem niedawno film o kosztach wypraw kosmicznych. Wielu ludzi loty, a zwłaszcza poprzedzające je badania przypłaciło utratą zdrowia, ale oni wiedzieli, co czynią…Mnie najbardziej utkwiły w pamięci zrezygnowane oczy małpki, zaszytej w ciasny kombinezon i rozkrzyżowanej na stole badawczym. Nieruchoma, już wcale nie szarpała się, tylko z przechyloną główką patrzyła w sufit i mrugała powiekami, nie zwracając kompletnie uwagi na przywiązujące ją do stołu ludzkie ręce.


Synek i Szczoteczka w Puszczy

W opowieści o borsukach poznajemy człowieka, który przez kilka tygodni nie używał swojego ciągnika – bo pliszka uwiła w nim gniazdo. Dopóki nie wyprowadziła młodych, pojazd stał nietknięty, choć był bardzo potrzebny.

 

Może rozśmieszyć do łez fragment opisujący jak w jego mieszkaniu rozpanoszyły się popielice. Rzadkie nocne zwierzątka, podobne do małych wiewiórek. Oto jedna z nich usłała sobie legowisko na dnie litrowej butelki po mleku. Ciasno jej tam, ale nie rezygnuje z raz obranego miejsca. Cierpi niewygody, natomiast nie toleruje przeszkadzania w drzemce i na otwarcie drzwi „łypie takim okiem, że człowiek tuli uszy po sobie”. Inna urodziła młode w pudełku po makaronie i trzeba było zrezygnować z kuchennej szafy.

Niewiele jest takich książek, za mało jest takich ludzi.

tekst: Arkadiusz Szaraniec
zdjęcia: Lech Wilczek

Lech Wilczek, Opowieść o borsukach, Wyd. Benkowski

Polecam też inne książki tego autora:
L.W., „Opowieść o kruku”, Wyd. Pruszyński, Warszawa 1996 (tytułowy kruk o imieniu Korasek potwierdził i pobił wszelkie relacje o „ludzkiej” inteligencji tych ptaków)
L.W., „Kuba”, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1972 (opowieść o prawdziwej, głębokiej przyjaźni puszczyka z szopem praczem)
L.W., „Chomiki”, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1968 (wielka relacja z życia kilku pokoleń rodziny maleńkich chomików syberyjskich)
L.W., „Dwadzieścia lat z dzikiem” (w przygotowaniu – locha Żabka zdecydowanie zasługuje na taką „monografię”)

Niestety, takie albumy Lecha Wilczka jak „Oko w oko”, „Grzybów jest w bród”, „Jajko” itd. to już rarytasy kolekcjonerskie, których nakłady są już dawno wyczerpane. Ale pociechą niech będzie fakt, że powstaje, bardzo troskliwie przygotowywana, książka-album „Ogród w puszczy” – z całą serią zdjęć, które portretują iście zjawiskowy „tajemniczy ogród”, okalający leśniczówkę na Dziedzince. Seria zdjęć ukazuje barwne, pełne poezji i emocji „biografie” kwiatów, roślin, owadów, ptaków…

Jest takie pojęcie dziennikarskie, określające dobre, poruszające zdjęcie, które pobudza wyobraźnię: telling story picture – czyli obraz, który opowiada całą historię.

„Ogród w puszczy” łączy poetycką malarskość, wręcz impresjonistyczne kadry z odkrywczą precyzją obserwacji i „alchemią” kolorów i kształtów, które można odnaleźć tylko w Naturze. Mam takie wrażenie, że ogród jest ukazany z punktu widzenia setek ptaków, które codziennie odwiedzają tę bezpieczną, zawsze gościnną oazę pośrodku wielkiej Puszczy.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Zobacz także
dalej Puszcza Białowieska
dalej zwierzęta

+ dodaj komentarz
Komentarze (1)
L.M.,
piękny komentarz do ksiązki, dzięki której łatwiej jest żyć. Po przeczytaniu "opowieści o borsukach" natychmiast kupiłam drugi egzemplarz synowi (czyli instynktownie wyczułam, że to ma być lektura obowiązująca) Teraz wpadłam w nałóg skupywania i drukowania z internetu wszystkiego, co Pan Wilczek stworzył. Niestety, nie jest to takie proste. pozdrawiam L.M