|
Grzędy to uroczy zakamarek Polski, znajdujący się na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Przyciąga wielu turystów z kraju i zagranicy – szczególnie miłośników dzikiej, nieokiełznanej przyrody. Ale można tu też zobaczyć dzikie zwierzęta, znajdujące się w Ośrodku Rehabilitacji.
Śladami łosi…
Miałam okazję spędzić parę ciekawych dni w Grzędach. Od tamtego czasu powracałam tam jeszcze kilkukrotnie. Niewątpliwie nie raz jeszcze odwiedzę to miejsce. Unikalny krajobraz, niezwykłe bogactwo przyrody i dzikość tego terenu sprawia, że dla ludzi z miasta jest to niesamowita odskocznia od trudów dnia codziennego. Dla człowieka, który lubi obcować z przyrodą teren BPN jest wymarzonym miejscem na odpoczynek.
Chociaż dużo czasu spędziłam na terenie Grzęd, pewnego dnia z przykrością musiałam stwierdzić, że poza konikami polskimi, udało mi się zobaczyć niewiele dzikich zwierząt, które zrobiłyby na mnie wrażenie. Gdyby nie to, że w terenie nie raz natknęłam się na tropy łosi, jeleni, saren, dzików, wilków i lisów ciężko byłoby mi uwierzyć, że bytuje tam tak ogromna liczba zwierząt.
Z tego powodu postanowiliśmy wyruszyć „na łosie”. Zdobyliśmy potrzebne informacje na temat, gdzie i o jakiej porze dnia można spotkać owe zwierzęta. Lekki niepokój wywołała we mnie wiadomość, że będę musiała wstać najpóźniej o godzinie 4 nad ranem. Tym bardziej, że decyzja o wyprawie została podjęta zaledwie 5 godzin wcześniej i było zbyt późno, żeby pożyczyć od kogoś lornetkę, bez której ciężko obserwować dzikie zwierzęta.
Z trudem podniosłam się z łóżka przed wschodem słońca. Pół godziny później znajdowaliśmy się już w drodze na „Nowy Świat” (ok. 7 km od leśniczówki Grzędy). Po drodze widzieliśmy wiele śladów oraz odchodów, które pozostawiły po sobie łosie. A więc one rzeczywiście tu są! Całe mnóstwo! Nie do uwierzenia ile śladów widzieliśmy.
Kiedy znaleźliśmy się na wieży widokowej na Nowym Świecie, nad rozległymi łąkami unosiła się poranna mgiełka. Słońce powoli wyłaniało się zza horyzontu. Siedząc na wieży z niedowierzaniem przyglądaliśmy się jak raz po raz wyłaniał się kolejny „punkcik” na obserwowanym obszarze. Jeden, drugi, trzeci… doliczyliśmy się czternastu! Niestety nasze okrzyki radości prawdopodobnie zaniepokoiły zwierzęta, przez co postanowiły utrzymać bezpieczny dystans do wieży widokowej. Te, które zbliżały się w naszą stronę w pewnym momencie przystawały rezygnując z dalszego zbliżania się do nas. Niestety…
Dobrze, że mieliśmy ze sobą aparat z zoomem. Dzięki temu udało nam się przyjrzeć im trochę lepiej. Widzieliśmy, że łosie spoglądają co chwila w naszą stronę. Gdzieniegdzie obok „punkcika większego” pojawiał się nagle „mniejszy punkcik”. Zrozumieliśmy, że klępy czuwały nad swoimi łoszakami, które po kolei wstawały. Mimo że ranek był wczesny, zimny i wilgotny obserwowanie łosi było na tyle wciągające i fascynujące, że można było oddać się mu bez końca. Szkoda, że żaden z łosi nie odważył się podejść bliżej, ale wierzymy, że to jeszcze przed nami.
Dla leniwych „tropicieli” zwierząt…
Na szlakach turystycznych można czasem spotkać zająca, lisa, sarnę, dzika, jelenia, niektóre drapieżne ptaki, trzeba mieć jednak naprawdę dużo szczęścia, aby zobaczyć wilka na łonie natury. Można za to podziwiać go w Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt. Wilk mieszka w podzielonej na kilka części zagrodzie, w której znajdują się zwierzęta niezdolne są do samodzielnego życia. Obecnie w Ośrodku są: koziołek Olek, wilk Borys, dziki – Kaśka i Kuba, koniki polskie – Szał i Tornado. Niedługo dołączą też tam dwa młodziutkie łoszaki – Wiktor i Filipinka.
Olek
Olek jest samcem sarny (kozłem), który miał złamaną nóżkę. Choć czuje się coraz lepiej, nigdy już nie będzie do końca sprawny. Z tego powodu na zawsze pozostanie pod opieką ludzi ale to mu nie przeszkadza - zazwyczaj z chęcią z nimi się bawi. Polega to na odpieraniu przez człowieka imitowanego ataku. Rogi Olka nie osiągnęły jeszcze pokaźnych rozmiarów, a koziołek stara się być delikatny. Zabawa z nim przynosi więc radość obu stronom. Gdy jednak Olek się rozkręci, lepiej się wycofać, gdyż w pewnym momencie traci wyczucie.
Oczywiście ma w swoim życiu okresy, kiedy nie należy wchodzić do jego klatki (wiosna!). Wszak w naturze wczesną wiosną zaczynają się utarczki i walki między samcami tego gatunku. Każdy dorosły rogacz wymaga dla siebie oddzielnego terytorium, którego aktywnie broni przed innymi osobnikami płci męskiej. Fakt ten nie jest bez znaczenia dla osób zajmujących się Olkiem. Lepiej nie kusić losu! W tym bowiem okresie samiec ma już pokaźne i ostre rogi!
Borys
Borys jest wilkiem, który jako szczeniak został wyjęty z gniazda przez chcącego go udomowić człowieka… Niestety szybko okazało się, że ten nie jest w stanie poradzić sobie z dzikim zwierzęciem. W ten sposób Borys został przejęty przez BPN.
Istnieje przypuszczenie, że na wolności mógłby nie dać sobie rady, gdyż nigdy nie zdobywał sam pożywienia, a pochłania ogromne ilości mięsa. Syty, podchodzi do ogrodzenia i przytula się do siatki prosząc swojego opiekuna o chwilę pieszczot. Niewielu śmiałków wchodzi do zagrody, pozwalając sobie na bezpośredni kontakt z wilkiem. Przy odrobinie szczęścia można zostać poproszonym przez Borysa o pogłaskanie przez siatkę. Mnie się to udało! Jednakże jego przenikliwy „bursztynowy” wzrok budzi respekt u ludzi zwiedzających zagrodę – nie bez powodu.
Borys ma swoje humorki. Jeśli nie ma ochoty na pieszczoty, nie warto zbliżać się do ogrodzenia. Można w ten sposób mocno zezłościć basiora.
Kuba i Kaśka
Dziki w zagrodzie znajdują się od kilku miesięcy. Mimo że są parką, pochodzą z dwóch zupełnie różnych światów. Kaśka to zaprzyjaźniona z ludźmi (oraz z konikami) locha, Kuba jest odyńcem – indywidualistą. Osobiście nie miałam jeszcze okazji go zobaczyć. Nie ufa ludziom – ludzie mu też nie do końca. Jedzenie dostaje w lesie i zjada je dopiero po odejściu opiekunów.
Kasia jest bardzo sympatyczna. Z ciekawością podchodzi do obcych i zaczepia ich zaintrygowana nowym zapachem. Często też obwąchuje rzeczy należące do ludzi i brudzi je ryjkiem. Jest zazdrosna o konie, dlatego domaga się pieszczot i owsa. Można podejrzewać, że więcej czasu spędza z nimi niż z zaszytym w głębi lasu Kubą.
Koniki polskie – Szał i Tornado
Ogier Szał do niedawna przebywał w zagrodzie tylko w towarzystwie dzików, jednak miesiąc temu dołączył do niego Tornado.
Chociaż stary, doświadczony wałach od razu przywołał młodego ogierka do porządku, nie wywołało to żadnego sprzeciwu z jego strony – wręcz odwrotnie. Szał jest szczęśliwy z powodu nowego towarzysza. Już nie wita ludzi biegając wzdłuż ogrodzenia, rżąc i brykając radośnie. Do tej pory można się było spodziewać z jego strony reakcji, która w przypadku silnego ogiera może wywołać popłoch wśród ludzi. Szał bowiem łaknął towarzystwa, zaczepiał, popisywał się chcąc zwrócić na siebie uwagę, będąc przy tym nie do końca świadomy swojej siły i masy. Obecnie nie odstępuje kolegi na krok. Nawet wizyta ludzi w zagrodzie nie jest w stanie odciągnąć ogierka od nowego kolegi.
Wiktor i Filipinka
Niedługo do Ośrodka Rehabilitacji dołączą nowi mieszkańcy – dwa kilkutygodniowe łoszaki.
Pewnego dnia ktoś zadzwonił do dyrekcji BPN z informacją, że potrącona przez samochód klępa osierociła malutkiego łoszaka. Podobny przypadek miał miejsce parę dni później. W ten sposób BPN nabył 2 młode łosie – Wiktora i Filipinkę. Obecnie znajdują się one pod czujnym okiem pani, która może się już pochwalić odchowem nie jednego łoszaka. Opieka nad takimi zwierzakami wymaga poświęcenia ogromnej ilości czasu, uwagi i systematyczności. Zwierzęta wypijają po kilka litrów mleka dziennie, pobierając je w regularnych odstępach czasu. Niesamowite jak potrafią wyrażać wdzięczność, całując swą opiekunkę po twarzy. Gdy maluchy się usamodzielnią, zostaną przetransportowane do zagrody, gdzie prawdopodobnie zostaną na zawsze.
Z wizytą w zagrodzie
Odwiedzanie zwierząt w zagrodzie jest prawdziwą atrakcją dla turystów. Na wejściu ludzi witają koniki i dzik, zaczepiając, brudząc i prosząc o zainteresowanie.
Zazwyczaj przychodziłam do nich przesiąknięta zapachem koników, którymi się zajmuję. Szał wpadał w prawdziwy szał, czując ode mnie zapach klaczek. Z tego też powodu musiałam zachować szczególne środki ostrożności… Zwykle bawiłam się z nim, utrzymując go na dystans, dopóki sam nie zrozumiał, że dojdziemy do porozumienia pod warunkiem, że zachowa ode mnie odległość minimum pół metra. Relacje zostały ustalone i nasze stosunki przebiegały poprawnie.
Obecnie Szał i Tornado wychodzą do ludzi, żebrząc o jakiś smakołyk, a po jedzeniu odchodzą w swoją stronę.
Wizyta u Olka zwykle była dla mnie celem numer dwa, dopóki nie dowiedziałam się, że w związku z nadejściem wiosny mogę zostać bezpodstawnie zaatakowana przez mojego pupilka. Tak więc na razie stosunki między nami uległy ochłodzeniu na jakiś czas.
Następnie karmienie wilka i oczekiwanie, czy dziś „mości pan” ma ochotę na pieszczoty czy też można sobie darować siedzenie pod jego ogrodzeniem, w oczekiwaniu na chwilę czułości.
Na końcu karmienie dzików w lesie. Kasia nie opuszcza nas na krok, a po otrzymaniu ziarna, od razu zabiera się do jedzenia. Korzysta z momentu, dopóki nie zjawi się tam jej towarzysz – Kuba, gdyż dwukrotnie przewyższający ją rozmiarem odyniec przepędza koleżankę od jedzenia. Jeszcze do niedawna nieokiełznany Szał potrafił perfidnie odpędzać Kaśkę od ziarna (a nawet od ziemniaków), uważając, że jemu się wszystko należy. Spokorniał od momentu pojawienia się w zagrodzie starego wałacha. Można rzec, że uczy się od niego zasad dobrego wychowania.
Zwierzęta z Ośrodku Rehabilitacji wiodą spokojne życie. Każde z nich ma do swojej dyspozycji duży teren. Olek i Borys mogą jedynie narzekać na brak towarzystwa, choć dąży się do tego, aby każdemu zwierzakowi móc je zapewnić. Może uda się dołączyć łoszaki do zagrody koziołka. Można też po cichu liczyć na to, iż dla Borysa z czasem znajdzie się towarzyszka na dobre i na złe.
INFORMACJE O BPN
Biebrzański Park Narodowy został utworzony w 1993 roku. Jest największym parkiem narodowym w Polsce, a jego powierzchnia wynosi prawie 60 tysięcy ha. Położony jest na terenie województwa podlaskiego. W 1995 roku dolina Biebrzy została wpisana na listę siedlisk Konwencji RAMSAR (o obszarach wodno – błotnych, mających znaczenie międzynarodowe, głównie jako środowisko życia ptactwa wodnego). W Polsce występuje tylko 8 takich obszarów.
Dolina Biebrzy została również uznana przez BirdLife International za ostoję ptaków o randze światowej. Występuje tu 271 gatunków ptaków w tym ponad 180 lęgowych. Jest najważniejszą ostoją orlika grubodziobego, dubelta, kropiatki, rybitwy białoskrzydłej i derkacza w Europie Środkowej i Zachodniej. Ponadto znajduje się na trasie migracji takich ptaków jak kaczki, gęsi, żurawie i siewkowce. Miejsce to jest magnesem dla wielu ornitologów zarówno z kraju jak i zagranicy.
Na terenie BPN występuje też cała gama ssaków. Zanotowano tam 48 gatunków, między innymi bobry, jenoty, wilki, wydry, dziki, sarny, jelenie, łosie (największa ostoja łosia w Polsce- ok. 400 sztuk) i rysie (niedawno stwierdzona obecność).
Rok 2006 jest w BPN "Rokiem Grzęd" w celu upamiętnienia powołania jednego z najstarszych rezerwatów w Polsce - rezerwatu Grzędy o powierzchni 405 ha (1921 rok). Obecnie nazwę "Grzędy" nosi obwód ochrony oraz malownicza leśniczówka. Obwód graniczy z obszarem ścisłej ochrony "Czerwone Bagno”. Jest jednym z najcenniejszych przyrodniczo terenów parku. Udostępnione jest ponad 30 km szlaków pieszych i 2 ścieżki przyrodnicze: "Torfowisko" i "Wydmy". Turyści mogą korzystać z bazy noclegowej: pokoi w leśniczówce oraz pola namiotowego. W obwodzie ochronnym Grzędy funkcjonuje Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt i Ośrodek Hodowli Zachowawczej Konika Polskiego. Przy szlakach znajdują się miejsca pamięci narodowej m.in. pomnik poświecony największej bitwie partyzanckiej, jaka miała miejsce na Grzędach z 8 na 9 września1944 roku, oraz pomnik zamordowanych mieszkańców wsi Grzędy.
Wszystkie informacje na temat BPN można znaleźć na oficjalnej stronie Parku: www.biebrza.org.pl
tekst i zdjęcia: Barbara Górska
|